strona główna

(RYSUNKI
dla
dorosłych)

Katalog Elitarnych Stron - Zapraszamy!









































































 
 

 

 

 

 

O opowiadaniach

    Opowiadam się za opowiadaniem w taki sposób, żeby samego siebie nie nudzić. Jeżeli podczas pisania zdarza mi się przebierać nogami z uciechy, to z moich pobieżnych obliczeń wychodzi, że i czytelnikowi / czce coś drgnie. Pewna liczba osób (w dobrowolnym eksperymencie czytania) potwierdziła występowanie zjawiska. Podobnie kombinując, niejaki Samuel Morse wynalazł telegraf. Ja nie chcę się z nim mierzyć, bo i nie mam tyle drutu. Pozostanę przy urokliwym mechanizmie przekazywania odczuć, które wcześniej były udziałem mojej wrażliwości.

   W opowiadaniach unikam, jak brzydkiej choroby, stosowania sfatygowanych przez powszechne używanie zwrotów, zwłaszcza sezonowo modnych, chyba, że właśnie je wyśmiewam. Spostrzegam, że język jest dziurawy i brakuje w nim wielu wyrażeń - jak pierwiastków w tablicy Mendelejewa. Żyjemy w atrakcyjnych czasach, kiedy jeszcze neologizmy powstają w głowie nie dla samego kaprysu, ale z prawdziwej językowej potrzeby.
   Najważniejszą witaminą mojego tekstu jest - nie intryga, ani - kto zabił, a smak, może i zapach, z premedytacją dobranych słów, podduszonych w sosie kontekstu, z garnirunkiem kolejności użycia. W razie nacisków na wyrzucenie któregoś, będę zgrzytał do iskier i wymachiwał długimi rękami.

Jazzski    

 

______________________________

 



 






DWIE KOMÓRKI
krótki horror komiczny

  Niechcący zamieniliśmy się z kolegą Arturem na telefony. Aparaty były podobne - każdy ocknął się w domu z nie swoim. Kiedy pozadzwanialiśmy do swoich komórek, umówiliśmy ponowną wymianę, ale za trzy dni, bo on właśnie jest w Krakowie.
- Tylko się nie zdziw, Jazzski, jeśli zadzwoni do ciebie Piękna Basiunia. Spokojnie możesz ją spławić.
- A co to za agentka?
- Ogólnie, Basiunia jest w porządku, tylko jak czasem ją najdzie, żeby poromansować przez telefon, to się robi natrętna. Wydzwania i "nagabywa".
- Co? Naga bywa, kiedy dzwoni?
- Nie. Taki joke. Nagabuje, raczej. Ale całkiem możliwe, że jest przy tym niecałkiem ubrana, w każdym razie - takie rzeczy wygaduje...
- Mam jej powiedzieć, Ze to nie ty, tylko ja?
- Powiedz jej, co chcesz, tylko nie podawaj moich namiarów. Nie chciałbym, żeby moja dziewczyna zetknęła się z nią.
- Przecież się nie zorientuje, że Basiunia dzwoni goła.
- No, nie wiem! Głos ma tak rozwiązły, że aż trudno ją sobie wyobrazić w ubraniu. No, to cześć!
- Zaraz, zaraz! Powiedz mi jeszcze... a ładna chociaż ta Piękna Basieńka, czy wręcz przeciwnie?
- Oj, chłopie - rewelacyjna. Figura i wszystko.
- To czemu nie ma własnego faceta?
- Nie wiem. Może zbyt pretensjonalnie się ubiera, może za dużo mówi...
  Co i rusz popatrywałem na przebywającą u mnie komóreczkę Artura. Ten przyjemny kształt, ten żywy - to co, że pretensjonalny kolor. A jeśli za dużo mówi... to znaczy, jeśli za dużo nie gadać, to można się zmieścić w abonamencie. Było ciekawiej.
  Zadzwoniła dopiero około czwartej. Co za sygnał! Zerwałem się z fotela, ująłem w dłoń, naciskam na ten śmieszny guziczek... Haloo!
- Arek, och?
- A jeżeli nie Arek, to co będzie? - pytam przystojnym głosem.
- No co ty, imię zmieniłeś?
- Imię ... uległo zmianie, wiesz? Generalnie, zaszły różne zmiany.
- No, słyszę. Głos też ci się zmienił. Więc, jak się teraz nazywasz?
- Jazzski.
- Ależ imię! Na pewno nie ma takiego w kalendarzu. Jak ty będziesz obchodził imieniny?!
- Ha, ha, ha! Normalnie. Pierwszego świętego Jazzski'ego po urodzinach.
- Kiedy to wypada? Ty się urodziłeś, jakoś, w styczniu - tak?
- Nie. Urodziny też zmieniłem. Teraz mam w sierpniu.
- Którego?
- Ósmego.
- To super! Jesteś spod lwa! Uwielbiam lwy, wiesz?
(Nagle przyszło mi do głowy, że nic bliższego o Basiuni nie wiem (nawet o kolorze włosów).
- Specjalnie. Chciałem ci zrobić przyjemność.
- Naprawdę? Ale się zrobiłeś miły!
- Tak... Ale muszę ci powiedzieć, że zmieniłem się też z wyglądu.
- Mam nadzieję, że na korzyść?
- No jasne! Przede wszystkim, jestem teraz wyższy.
- Jak to?
- Jak się człowiek postara i zacznie trzymać prosto, to może i dziesięć centymetrów naciągnąć. Tylko trzeba spać na twardym i być naprawdę zdeterminowanym.
- Jakim?
- Musi... wyznaczyć sobie termin.
- I to pomaga?
- Mnie pomogło. Słuchaj, Basiuniu, jakie ty masz, to znaczy, jakie teraz masz włosy?
- Lubię, jak mówisz do mnie Basiuniu, och! Co? - włosy? A dlaczego pytasz, świntuchu?
- Tak, sobie...
- A powiedzieć ci co mam zdjęte?
- Jasne?
- Co jasne?! Dla mnie wszystko zawsze jest jasne.
- Ale włosy.
- Co włosy?
- Jakie masz?
- Pokręcone. Czemu tak się uparłeś - o tych włosach?
- Nie, nic. Bo ja sobie zapuściłem kitkę z tyłu. - Z tyłu głowy.
- Wiadomo, że głowy. O co tobie dzisiaj chodzi?
- Chciałem tylko cię uprzedzić.
- Wiesz, że ja lubię zmiany. Ale, jak ci się udało zapuścić w dwa miesiące kitkę, to nie wiem.
- Jeśli można polepszyć wzrost, to można i porost.
- Jaki znowu porost? - mech?
- Wiesz - miałem ledwie mech, a teraz to mam wręcz kłaki!
- Ach, ty! Nie mów. Może umówimy się na kawę? Chyba już trzy miesiące się nie widzieliśmy.
- Niech będzie cztery, ha, ha! Na kawę? - chętnie, ale gdzie?
- Jak to - gdzie? Tam gdzie zawsze. Przecież ty nie chcesz chodzić gdzie indziej.
- Jak to się nazywało?
- "Coś tam - Pub". Chyba ty wiesz lepiej! A mnie nie sprawdzaj, czy pamiętam, bo to ja miałam najlepsze "ajkiu" na roku. Zapomniałeś?
- Ale, ja już tam nie chcę, bo... się zmieniłem. Zaproponuj coś nowego.
- To może wreszcie pójdziemy do "Francuskiej" - prooszę!
- Czemu cię ciągnie do "Francuskiej"? (nie miałem pojęcia, gdzie to jest).
- Przecież wiesz - wielkie szyby, wszystkich widać i wszyscy nas widzą. Ubierzesz się tak jak lubię? - błaagam!
- Oficjalnie, czy mogę z luzem?
- Oczywiście, że luzacko - krawat lekko rozsuń.
- ... ale kitkę mogę zostawić na wierzchu, czy mam schować w pokrowczyk?
- Ty żartujesz sobie, czy co? Ja nie wiem, jak się nosi kitkę. Sprawdź w jakimś piśmie z modą.
Zadzwoniłem do Arka. Przybliżył mi położenie "Francuskiej", ale jak się ubrać - nie doradził. Wahałem się: iść - nie iść? O czym rozmawiać? - o komórkach? Nonsens.



*


  Kto wtedy mógł widzieć entree Pięknej Basiuni, nagle zstępującej w niegodne progi kawiarni, ten już nie zapomni. Teatr jej wejścia porwał publiczność niczym premiera w "Narodowym". W lokalu przerwano rozmowy. Brzęk odkładanych filiżanek i pucharków przebiegł falą po sali. Oczy facetów nie pomne obecności różnych narzeczonych, stadem pobiegły ku wejściu, ciasno obmacując przybyłą. Zjawisko "Basiunia" zastygłszy pośrodku sali w efektownym wychyleniu, zatoczyło niezapomnianymi oczyma po frekwencji. Wytrzeszczony dekolt błysnął, odbijając się w lustrach. Do tego zachodzące za oknami słońce, przebiwszy się pomiędzy kaktusami na parapecie, rozbłysło pomiędzy jej udami, niczym brylant. Szmer rósł - to cichł, zależnie od kierunku padania Basiuniowego wzroku. Jednak pół chwili później wzrok ten nikogo nie znalazłszy, powoli przygasł, a wreszcie utknął, skierowany ku jakiejś próżni. Z tej to próżni usiłowałem się co prędzej wyindywidu... wyodrębnić.
  Zwyczajny ja, trzymając w wyciągniętej ręce pospolitą "największą różę jaka była w kwiaciarni", wydałem się sobie jakiś... nieadekwatny. Mimo tego - podbiegam, staję na wprost...
- Jak to? To... ty? - zaniepokoiła się.
W obronnym odruchu nadąłem pierś. Rzucony zarzut wprawdzie odbił się od niej, ale opadając, dotkliwie połaskotał mnie w nogi. Mimowolnie zacząłem skubać się po spodniach.
- Jak ty się ubrałeś: zielone sztruksy i koszula na wierzch?! Nie spodziewałam się tego po tobie! Jak my teraz razem wyglądamy?!
Mówiąc to, równocześnie powoli zataczała twarzą wokół, z wyraźnym pominięciem mojej osoby, a filmowe jej uzębienie wyszczerzone paradnie, jakby groziło okolicy.
- A ty, jak wyglądasz? - warknąłem.
Nie wiem, ki czort moim głosem i ustami to wywarczał, bo ja w tamtym momencie na pewno nie chciałbym jej urazić. Miała, co prawda, idiotyczną, pretensjonalną fryzurę, makijaż za ostry na tę porę i temperaturę, oraz ciut za grube, przy tym za wysoko odsłonięte uda. Ale przecież była ponętna. Właściwie - pociągająca jak cholera. Za nic nie mógłbym jej zrobić niczego przykrego.
- Coś CI SIĘ WE MNIE nie PODOBA? HĘ?
zadeklamowała (teatralnie wzmacniając duże litery), jakby nie w moją, tylko w pozostałych obserwujących stronę. Ale jednak usiadła przy "moim" stoliku. Bo, przecież chyba sobie żartowałem, nie widząc, że ona jest na kształt bóstwa. Tymczasem jakieś nierozumne bydlę we mnie, zaatakowało znowu:
- Takich nóg już się teraz nie nosi! - wydostało się z mojego narządu mówienia.
"Chyba nic już nie może mnie uratować" - pomyślałem w panice. A tu - niespodzianka: Basiunia, stłumiwszy głos, całkiem grzecznie pyta:
- Jak to "nóg - się nie nosi" - nie rozumiem? I w ogóle, jaką ty masz twarz? Nie za bardzo się zmieniłeś, czasem?
- Eeech, dość już miałem tego starego imażu - udało mi się wyartykułować, tym razem podług własnego chcenia.
- Chyba "imidżu" - zaoponowała - język też ci się popsuł, Pyś - Pysiu?
- Wiesz, jesteśmy we "Francuskiej", to wyraziłem się z francuska. Moda na francuszczyznę w tym sezonie jest znowu modna. Słyszałaś o tym?
Chyba jednak uda mi się dostroić do jej fal - pomyślałem.
- Jakoś wcześniej nie mówiłeś do mnie po francusku. To wszystko jest bardzo podejrzane!
- Ech, Basiuniu, jesteś warta tego, żeby przemawiać do ciebie wszystkimi językami świata.
- Naprawdę? Ale się zrobiłeś miły! Teraz cię poznaję!
- Oczywiście. A wyglądasz wprost uroczo! O tych nogach - to miałem na myśli, że taki skarb żal odsłaniać przed byle przechodniami. Tylko odpowiedni mężczyzna może właściwie docenić ten cud natury.
- och, PYŚ - PYSIU! (nagle znów nienaturalnie podniosła głos, aż obejrzeli się także ci, którzy akurat nie patrzyli) TERAZ JESTEŚ NAPRAWDĘ BARDZO MILUTKI.
- Uczę się. (Czemu ten Arek nie przygotował mnie zawczasu!) Mógłbym tak mówić do ciebie całymi godzinami.
- MÓW TAK! OJ, MÓW! A będę cię kochała bez ustanku.
- Bez ustanku?...
- Bez ustanku.
(O co chodzi - zastanowiłem się - czyżby miała na myśli to, co słyszę?)
- Ale chyba możemy sobie zrobić przerwę na kanapkę i papierosa? - zażartowałem z radości.
- Ale, chwilę: O czym ty, właściwie, myślisz?!
- No... pieczywko, jakaś wędlina, coś zielonego...
- Nie mówię o tym, co mówisz!
- Wiem, wiem, przecież słyszę, że to ja mówię, co mówię...
- Ale, o czym ty mówisz! (chyba była teraz wściekła).
- No, mówię o tym, że... jak będę do ciebie mówił... tymi godzinami, to przecież chyba mogę sobie od czasu do czasu zakąsić?
- Nie - no tak! oczywiście! (jakby jej przeszło) przecież nie można mówić i mówić z pustymi ustami - jak to się mówi.
- Mówi się chyba, że nie mówi się z pełnymi ustami. (parłem w kierunku rozśmieszenia)
- Wszystko mi już pokręciłeś, Czarowniku! "Mówi", "nie mówi", "mówi" - wiem tylko, że jest takie porzekadło, i to na ten temat.
- A nie mogłabyś zacząć powoli przyswajać sobie imienia "Jazzski", Basiuniu?
- No właśnie - miałam to powiedzieć - nie znalazłam ciebie w żadnym kalendarzu. Przyznaj się. Z jakiego to jest języka?
- Muzycznego.
- Tak - zwyczajnie?
- Ale muzyków, słuchaj, w historii bardzo się nieraz poważało. Nawet na dwory królewskie zapraszało i stanowiska dawało.
- ACH, ROZUMIEM! OCH! (znowu coś ją "podgłośniło") To mogło być nawet kiedyś imię jakiegoś PAŃSTWOWEGO DOSTOJNIKA...!
Wypowiadając te słowa, kolejny raz rozejrzała się po sali o kąt, jakichś, stu osiemdziesięciu stopni - tym razem oprócz wszystkich większych zębów szczerząc jeszcze biust.
- Na pewno - wyjaśniam - dobry muzyk potrafił w dworzanach i dwórkach odpowiednie struny poruszyć.
- Jakich dwórkach?
- Jak jest dwór, to muszą być dworzanie i dwórki. Dawniej w państwowych władzach generalnie było bardziej bajkowo, niż obecnie.
- ACHAA! Słuchaj, Jazzski...
- Co - kotku?
- Tylko nie mów do mnie "kotku"!
- Nie?
- To jest tak oklepane, że aż mdli! Ktoś kiedyś nazywał mnie "Lejdi". Ale teraz to nie brzmi dobrze.Ty mógłbyś mówić...  do mnie...  na przykład...  "dwórko".
- Niezłe! Czemu nie. To jest bardzo przyjemne słowo. Dwórko!
- I wtedy mógłbyś godzinami gładzić moje futerko.
- Co?! (już od niejakiego czasu czułem, że w moim organizmie zachodzi jakiś niepokój, ale teraz uwypuklił się on znacznie).
- A, tak. Jasne. Oczywiście. Bardzo chętnie! Całe futerko, z okolicami.
- Jakimi okolicami?!  W powietrzu?
- W jakim powietrzu?! Jejku. A co się stało?
- No, bo gdzie się kończyło futro takiej dwórki? Najwyżej na głowie. A tam - mogło sięgać do ziemi, najdalej.
- Słowo daję, jak babcię... i tak dalej, ale o czym ty prawisz - nic nie pojmuję?
- A o czym my mówimy? Chyba dawniej nie było kaloryferów, słowo daję! I dworzanie na pewno siedzieli w futrach.
- Nie, nie! - na pewno nie. (odzyskiwałem oddech) Chociaż, dobra dwórka pewnie potrafiła być dość gorąca i bez futra, he, he.
- No to mówmy o takiej normalnej, dobrze wychowanej dwórce, z niedużym gorącem, a futerkiem nieprzesadnym.
Teraz już naprawdę nie wiedziałem, czy ona mnie zachęca, czy też plecie w nieznanym mi języku.
- Nie pamiętam, jakie futerka i jakie kaloryfery miały dwórki.
- A dużo ich widziałeś w życiu, Łaj...daczku?
- Ja? - No... skąd. Ty będziesz pierwsza.
- Przepraszam? Co - ja? Jak możesz porównywać mnie z jakąś d...wórką!
Policzki Basiuni zrobiły się czerwone i jakby dygotały.
- Chwileczkę! Przecież przed chwilą sama chciałaś, żeby do ciebie mówić "Dwórko".
- Ale, jako imię. A nie, żeby mnie traktować, jak... Jestem osobą współczesną, a nie dwustuletnią kukłą z gabloty muzealnej.
- Basiuniu, nie kłóćmy się. Przecież możemy razem robić tyle pięknego...
- Dobrze.
- Całe szczęście. Uff!
- Ja bym miała się z tobą kłócić, Donżuanie?
- Zaraz. Coś mi się tutaj nie zgadza. Ciebie nie wolno porównywać, a mnie można?
- No i kto tutaj się kłóci. A ja myślałam, że zaproszę cię dziś do siebie i będziesz takim jakby romantycznym kochankiem... Ale jak ci dzisiaj nie odpowiada...
- Kto powiedział, że nie odpowiada! Ja tylko już nie wiem w co ty grasz. Raz zachęcasz, raz odpychasz; ja już głupieję.
- Tylko nam nie głupiej, Jazzski. Wystarczy, że ja jestem głupiutka. Ty jesteś mądry, umiesz po francusku i masę innych rzeczy, o których ja nie mam pojęcia.
Po takim dictum od razu usadowiłem się wygodniej w krześle, wyprostowałem kręgosłup i wykonałem lekki, szarmancki przechył w stronę Basiuni.
- Natuhralnie, umie się to i owo. Więc zapraszasz mnie, hmm, na kolację?
- Sama nie wiem. Może u mnie jest za bardzo nieposprzątane?
- A co to ma do rzeczy?! Wiesz, że faceci nie zwracają wielkiej uwagi na porządek w mieszkaniu.
- A w głowie?
- W głowie?
- W głowie. Mam zamęt. Uprzedziłeś mnie o zmianach w tobie, ale te zmiany są naprawdę duże jak na mnie, wiesz? Zobacz - jestem malutka przy tobie. (Tu zawyglądała tak drobno i ślicznie, że krem "francuski" który właśnie miałem w przełyku, wyparował, zanim dotarł do żołądka).
- To może chodźmy do mnie? Mam ciekawe nagrania i ...
- Do ciebie? czemu nie. A znaczki też masz?
- Świetnie! Co? - jakie znaczki?
- Filatelistyczne. Do przyciągania dziewczynek "na chatę".
- Przecież dziewczyny nie interesują się znaczkami.
- Pewnie, że nie. Ale jak dziewczynka bardzo chce pójść, to musi się zainteresować nawet znaczkami.
- To musiało być dawno. Ale jeden znaczek mam. Jak przyjdziesz do mnie, to ci pokażę.
- A ładny i duży?
- No, nie wiem, czy teraz wypada...
- Ale ja bardzo chcę, bardzo chcę... najpierw zrobić siusiu. I to zaraz, bo jak nie...
Poszła w kierunku szatni. Czekałem. Czekałem i czekałem. Najpierw zakładałem z niecierpliwości lewą nogę na prawą, potem prawą na lewą, a potem w kolejności odwrotnej, wreszcie obie je na siebie równocześnie, aż w trakcie zakładania lewej nogi na szyję otworzyłem oczy. Obok chrapał kolega Artur. Na stole i podłodze walały się resztki po wczorajszej imprezie, w tym obie komórki. Popędziłem do toalety. Kiedy wróciłem, Arek siedział na łóżku w dziwacznej pozie i otrząsał się, niby pies po wyjściu z sadzawki. Wstrząsany drgawkami, zapytał mnie:
- Jazzski, o czym ci się śniło?
- A czemu pytasz? (głupio było mi się przyznać, że śniła mi się jego dziewczyna).
- A, jakoś tak...  Jazzski? Czy ty przyjaźnisz się z jakąś kobietą, która ma futro na klatce piersiowej i plecach?











strona główna

(RYSUNKI
dla
dorosłych)














LIST OD BAKTERII
list

   Drogi Nosicielu!
   Żeby wszystko było jasne, powiem od razu. Jestem bakterią. A jeśli mój punkt widzenia różni się od Twojego, to tylko na moją korzyść. Ja widzę wszystko naprawdę z bliska. Dotykam istoty rzeczy, kiedy tylko chcę. Mój świat i Twój, stykają się nieustannie, choć pewnie wygodniej by Ci było o tym nie pamiętać. A ja wiem, że są rzeczy, które nawet proktologa przyprawiłyby o rumieniec.
   Kiedy zamierzasz podrapać się, czort wie gdzie - nie wiesz, czy nie siedziałem najspokojniej w świecie pod paznokciem i może wcale nie pragnąłem zmiany klimatu. Za to, gdy swędzi Cię oko i drapiesz się w powiekę, nie wiesz, czy nie przyniosłeś mnie na palcu i czy ja, przypadkiem nie plunąłem ci w oko, albo nie pokazałem czegoś, za co w pewnych kręgach dostaje się w pysk, prawda?
   No, ale dałbyś radę mi przywalić, hę?! Twoja domniemana dominacja, niestety, kończy się w przedbiegach. Innymi słowy - możesz mi... skoczyć. Choćby dlatego, że jestem bakterią jeszcze nie odkrytą. Nie znajdziesz pośród farmaceutyków antybiotyku na mnie, a ja Ci nie podpowiem. O - takiego!
   Rozmnażam się łatwo i chętnie. Nieee, szczegółów nie będzie. Gdybyście poznali nasze numery... ja nie wiem, czy jeszcze ktoś chodziłby do pracy. Nie chwaląc się, powiem że jestem liczony w miliardach. Do paru milionów, to w ogóle nie mówi się na nas "oni", tylko po prostu "kultura". Co, może nie?
   Ja, to nie jestem specjalnie chorobotwórczy. Może inni bracia... ale niech każdy przecież odpowiada za siebie. Wiem - ci od kataru są wyjątkowo upierdliwi. Z nimi nikt nie umie się dogadać. Nadgorliwość jest gorsza od ksenofobii. Albo, ta banda Grafficiarzy - Perforatorów! Pamiętasz może taki nieprzyjemny incydent w dwunastnicy? - To oni. Zbawienie chcą osiągnąć, czy co? Ja się od tego odcinam.
   Kiedyś nawet Ci pomogłem, wiesz? Wtedy, kiedy miałeś wrzód na... zaraz koło... no wiesz. Chłoooopie! - ile tam się wtedy bakterii kręciło - jakby nowy hipermarket otwierali! A ja pierwszy zająłem szczyt i - niech tylko który spróbuje! Broniłem jak swego. Nie przechwalam się, ale gdybym tylko chciał, mogłem wtedy pokierować taką infekcją, że niech się chowa Bitwa Pod Stalingradem!
   Wiesz, ja Cię nawet lubię. I właśnie dlatego, po starej przyjaźni, mam do Ciebie mały romans: Czy mógłbyś pójść do łóżka z tą laską, która przyszła do pracy u Ciebie w ostatnim tygodniu? Ona ma florę tak bogatą, jak folklor bałkański. I jest tam taka jedna bakteryjka... co ja Ci będę dużo mówił: Gdybyś mógł widzieć to ciałko. I jak umie trzepotać rzęskami!










strona główna

(RYSUNKI
dla
dorosłych)










AUTOR
scenariusz


SCENA I

Sala osiedlowego klubu kultury. Na ustawionych w rzędy krzesłach zasiada głodna wydarzeń kulturalnych publiczność. Na przykrytym zielonym suknem stole stoi wazon z trzema kwiatkami i wstążką. Obok - niewielki stos jednakowych książek. Za stołem siedzi Autor w złotych okularach, siwiejące włosy co i raz zagarniając do tyłu, aby układały się z literackim wdziękiem. Obok stołu, nieco z tyłu, zasiada przy małym stoliczku Gospodarz Sali, z atencją, uroczyście popatrując na Autora.

Pan Z Wąsem
- Korzystając z udzielonego mi głosu, chciałbym zadać autorowi pytanie, jakie jeszcze nie padło podczas dzisiejszego Wieczoru: Skąd pan bierze pomysły do tworzenia postaci i ich wypowiedzi, oraz ich, jakże ciekawych, perypetii?
Autor
- To bardzo trafne pytanie. Ale przyznam, że spodziewałem się go. Muszą państwo wiedzieć, że życie pisarza to ciągła i wytężona - można rzec - obserwacja. Jeśli ma powstać dobra książka, trzeba nieustannie podpatrywać życie jakie jest i przetworzyć te obserwacje z pomocą pewnego twórczego pryzmatu w esencję literatury. Jest to rola służebna wobec czytelnika i niezwykle odpowiedzialna. Pisarz musi tu wykazać się bezwzględną uczciwością i rzetelnością. Wyobraźmy sobie bowiem, że pisarz koloryzuje i zaobserwowane zjawiska nagina tak, by wyglądały dramatyczniej, bardziej widowiskowo. Lecz zatraca równocześnie ich prawdziwość. Kimże on wówczas się staje: Pisarzem? Państwo z pewnością potrafią ocenić to sami. Pisarz ma służyć prawdzie. Obnażać, ukazywać - nie kłamać. Nie być kuglarzem słowa. Posłużyć się, może, dostępnym sobie wykwintem w formułowaniu myśli, ale!...(ciszej) z pokorą wobec powagi literackiego zadania. (oklaski)
Pan Z Brodą, Bez Wąsów
- Czy pisarzowi nie wolno dodać koloru opisywanym sytuacjom? Bo ja myślę, że chciałbym aby książka mnie zachwyciła i porwała.
Autor
- I tu pan dotknął wielce istotnej kwestii: Otóż wolno. Wolno, ale jest pewna różnica pomiędzy wyjaskrawieniem kolorów, a skłamaniem tychże.
Pan Bez Brody I Bez Wąsów Ale Trochę Łysy
- Ale tutaj ten pan się pytał, skąd pan bierze bohaterów: Czy z głowy, czy na przykład... z innych książek?
Autor
- Podkreślam jeszcze raz: Pisarz uczestniczy w życiu. Obserwuje. Widzi. I zadaniem jego jest, to, co zaobserwował - co z tego zrozumiał, i jak on to zrozumiał - opowiedzieć językiem literatury. Pisarz widzi i rozumie więcej.
Pan Z Brodą, Bez wąsów
- Czy więc, jeśli pisarz widzi więcej i łatwiej - przekłada on, niejako, obserwację życia na formę dostępną człowiekowi zapy-racowanemu, zaszczutemu szarzyzną dnia codziennego - tak?
Autor
- Można tak powiedzieć, ale...
Pan Bez Brody I Bez Wąsów Ale Trochę Łysy
- Ale myśmy się pytali, skąd się biorą te przygody. Bo można, dajmy na to, coś wymyślić sam, albo ktoś ci opowie, albo można przeżyć, bo różne się trafiają ludziom, te...
Pan Z Wąsem
- Przepraszam, ale muszę się wtrącić! Ja z nikim nie pytałem wspólnie. Ja odpowiedź uzyskałem, na swoje pytanie, i jestem usatysfakcjonowany.(kłania się lekko w stronę Autora)
Pan Bez Brody I Bez Wąsów Ale Trochę Łysy
- No to ja się pytam sam, bo pan nam jeszcze nie odpowiedział dokładnie.
Autor
- Proszę państwa! Ja na wszystkie pytania chętnie odpowiem. - Czytelnik jest, jak wiadomo, różny. Do jednego lepiej dotrze prostolinijny przekaz, inny zaś wymagał będzie, aby słowo otrzymało pewien szlif; uszlachetnienie formy - których nadaniem zajmuje się - nazwijmy tak, warsztatowo - artysta słowa. I on musi to zadanie spełnić. Odnaleźć formułę uniwersalną - dostępną każdemu, kto ma potrzebę piękna.
Pan Z Brodą, Bez wąsów
- Czy ja, więc, dobrze rozumiem: Treść jest wstępnie piękna i pan ją upraszcza do postaci strawnej dla odbiorcy niewymagającego, czy też - i tak bym wolał usłyszeć - bierze pan produkt surowy, kostropaaaty, by-rzydki, a wypuszcza dzieło wypieszczone, wyhołubione na łonie artysty? ...I jeśli jeszcze można... może lepiej dla wszystkich będzie - odpowiedzieć w końcu temu panu, który się tak domaga.
Pan Bez Brody I Bez Wąsów Ale Trochę Łysy
- No właśnie. My cały czas czekamy.
Pan Z Wąsem
- Ja jeszcze raz podkreślam (kłania się): Ten pan czeka sam! - Ja jestem usatysfakcjonowany.
Autor(ociera czoło)
- Tylko, proszę mi łaskawie przypomnieć, czego zabrakło w mojej odpowiedzi. Ja, oczywiście, bardzo chętnie...
Pan Bez Brody I Bez Wąsów Ale Trochę Łysy
- Dalej nie wiadomo, jak pan wpada na te pomysły: Czy je pan sam zmyśla, czy wpierw bierze pan w tym udział. Bo przecież były w książce takie numery, że jak patrzę na pana... a pan ma już gdzieś koło pięćdziesiątki, co nie? (znaczne ożywienie na sali)
Pan Z Brodą, Bez wąsów
- Przepraszam, która strona? - Bo ja nie jestem od samego początku!
Głos Z Sali
- To trzeba było przeczytać w domu... (i ciszej) ...w pościeli.
Drugi Głos Z Sali
- Z kolegą!
Trzeci Głos Z Sali
- He, he, he.
Autor
- Ależ, proszę Państwa! Oczywiście, pisarz nie musi brać osobistego udziału we wszystkich wydarzeniach opisywanych w książce. Dobrze jest, gdy przeprowadza tak zwaną "obserwację uczestniczącą", ale nie wymagajmy żeby doświadczał wszystkiego, co opisuje. Są przecież sceny i wydarzenia, na przykład, obsceniczne.
Pan Z Brodą, Bez wąsów
- A ja pytam dramatycznie - dlaczego? Sam pan mówił o niebezpieczeństwie zatracenia prawdziwości. Specjalnie to sobie zapamiętałem. To chyba lepiej jest uczestniczyć we wyszystkim, prawda?!
Pan Bez Brody I Bez Wąsów Ale Trochę Łysy
- Właśnie! Pedał ma rację!
Pan Z Wąsem (po opadnięciu konsternacji)
- Ja tylko chcę zaznaczyć, że ja już wcześniej byłem usatysfakcjonowany.
Gospodarz Sali
- Proszę państwa! (usilnie puka w stolik) Przypominam, że nie jesteśmy w klubie rowerowym, tylko na Spotkaniu z Autorem.
Głos Z Sali
- Niech się przyzna, czy to robił i cześć!
Drugi Głos Z Sali
- I ile razy!
Trzeci Głos Z Sali
- He, he, he.
(słychać trzask zamykanych drzwi)
Gospodarz Sali
- Niech panie jeszcze nie wychodzą! - Autor za chwilę będzie podpisywał egzemplarze.
Pan Z Brodą, Bez wąsów
- Ależ, niech sobie wyjdą, dewotki! Przynajmniej zostaną sami ludzie wyzwoleni. (drzwi trzaskają parokrotnie)
Pan Bez Brody I Bez Wąsów Ale Trochę Łysy
- Może teraz się nie będzie wstydził.
Pan Z Brodą, Bez Wąsów
- Panie autorze! Jeśli pan istotnie tylko się skrępował, możemy o tym porozmawiać w ściślejszym gronie. Ja nie sądzę, żeby to interesowało wszystkich.
Głos Z Sali
- Ja też wychodzę. Tfu!
Drugi Głos Z Sali
- A mnie ciekawi literatura obnażająca. Bąże, jakie mam wypieki!
Trzeci Głos Z Sali
- He, he, he.
Autor (nerwowo wertuje strony swojej książki)
- Ludzie! Na Boga! Przecież ja niczego takiego... (drzwi trzaskają nieustannie)
Drugi Głos Z Sali
- No, to jak będzie, kochany? Gospodarz sali już zrejterował! Może poczytamy sobie teraz jakieś kawałki?
Trzeci Głos Z Sali
- He, he, he.
Pan Z Brodą Bez Wąsów
- Panowie! Tylko spokojnie. Jesteśmy ludźmi kultury.
Drugi Głos Z Sali
- Ależ, bezwzględnie - kultury!
Pan Bez Brody I Bez Wąsów Ale Trochę Łysy (w konfuzji biega wokół sali)
- Ja się do cyklistów nie zapisywałem!
Pan Z Wąsem
- Wychodzę! Ja już miałem... ten... satysfakcję!
(drzwi milkną, zapada cisza pełna niepewności)
(Nagle, nie wiadomo jakim cudem, gaśnie światło Słychać tumult i niezrozumiałe odgłosy - ni to literackiego tryumfu, ni to klęski)


SCENA II

Autor
- Gdzie ja jestem?
Lekarz
- Spokooojnie, dziecino. - W izolatce. Zaraz w pupcię damy "głupiego jasia" i będzie dooobrze.
Autor
- Jezu! - Tylko nic w pupcię!    Łeee!











strona główna

(RYSUNKI
dla
dorosłych)













ANIOŁY
opowiadanie dialogiczne

- Halo, jest tam kto?! O, dzień dobry aniołowi. Przepraszam najuprzejmiej, czy mógłby anioł mi pomóc - nie mogę, czemuś, wdrapać się na tę mgławiczkę. Uff. Dziękuję serdecznie.
- Proszę bardzo. Anioł, widzę, dziś nie w formie?
- A, tak. Chyba jednak nie dziś jeno, a od dłuższego czasu słabuję. Nie pojmuję, co mi dolega - nostalgia, czy inny spleendor. Proste fruwanie ostatnio trudność mi sprawia.
- Po co anioł się tu wspiął? Jakaś misja?
- Żadna tam misja. Po prostu pogadać się chce z kimś drugim, tak zwyczajnie, o anielskich sprawach.
- Pogadać, mówi anioł. A, czemu nie? Lubię pogawędzić, kiedy nie ma nic do roboty.
- Ja nawet mam laborację, ale nijak nie mogę się do niej zabrać, tak mnie coś męczy, żeby wymienić parę dogmatów z kimkolwiek. Więc - nie przeszkadzam?
- Daliwciór, nie. Naprawdę, chętnie. Tylko, przyznam się aniołowi, trochę przejadły mi się te tradycyjne gawędniki pełne prawd objawionych, a swój egzemplarz, to nawet gdzieś zawieruszyłem. Jednym słowem - czy nie moglibyśmy pogawędzić na tematy jakieś własne?
- Co też anioł... zaprawdę... Jakie WŁASNE?!
- No, wymyślone, z rozumowania.
- Niechże anioł nie bluźni. Jakiego rozumowania, na litość, przecież nie rozumujemy, kiedy wszystko jest zapisane. To Ludzie rozumują; anioł dobrze się czuje?
- Znakomicie. Powiem więcej: odkąd nie używam gawędnika, lęgną mi się w rozu... w jaźni takie jakieś, jakby wyższe zagadnienia. Nad - anielskie, powiedziałbym. Na przykład o Ludziach.
- I bardzo dobrze. Niech się anioł szczerze pomodli do swojego Człowieka Stróża o szczęśliwe odnalezienie gawędnika. To zawsze pomaga. Jaki jest anioła patron?
- Mój - grzesznik Antoni. A anioła?
- Grzesznik Alfons
- Też dobry. Ale mnie nie chodzi o to, żeby się znalazło. Dobrze mi z tym, kiedy myśl moja błądzi w sferze niepojętej. Czasami udaje mi się mentalnie znaleźć pośród spraw człowieczych. Naprawdę. Wydaje mi się wtedy, ze jestem jednym z Nich i umiem robić to, co Oni.
- Dobre sobie. Aniołowi może się wydaje, że dotknął rzeczy wyższych, ale przecie i tak anioł nie pojmie czym Oni tak naprawdę się zajmują i jak skomplikowane są w istocie Ich egzystencje.
- A jeżeli powiem aniołowi, ze doszedłem w tym do niejakich wyników?
- Ciekawe. I czego, też, aniołowi udało się dociec?
- Na przykład, Oni jedzą.
- No, wiadomo. Każdy aniołek wie, że Ludzie jedzą.
- Ale ja wiem ponadto, że Oni, tego co jedzą, nie wypuszczają ze swojej drugiej strony w tej samej postaci, w jakiej zjedli.
- Nie? A co Oni, niby, temu robią w międzyczasie?
- Oto jest pytanie. Moje spekulacje poszły dwiema drogami: Albo to jedzenie uszlachetniają i po wypuszczeniu jest to już jakaś cenna substancja, albo przeciwnie - wysysają je z wszelkich wartości, a potem odrzucają jako odpad.
- Mnie się wydaje, że anioł zbytnio fantazjuje. A nie może być po prostu tak, że wchłaniają różności, żeby je w swoim wnętrzu zanalizować, poczem normalnie zwracają naturze?
- Tak? A dlaczego jedzenie po pobycie w Człowieku ma kolor jednolity i unormowany kształt?
- Nie wiem. A ma?
- Gdyby się anioł interesował sprawami bardziej górnolotnymi, a nie tylko klepał dogmaty z gawędnika, to by wiedział, nawet nie tylko to.
- A w czem jeszcze anioł umie mnie oświecić? - Bo rozumiem, że ma mnie anioł za ciemną masę.
- Och, stukrotnie przepraszam! Nie to chciałem wyrazić. Bo, widzi anioł, wiadomo mi jeszcze, że kiedy Ludzie uwalniają jedzenie (po tej analizie), to robią to zwykle według pewnego mistycznego ceremoniału. Każdy z Nich, kiedy zamierzy takie uwalnianie, udaje się do specjalnego pomieszczenia, gdzie nie może być z nim nikt inny, jeszcze zamyka za sobą wchód i tam uskutecznia ten obrzęd. Takich pomieszczeń Ludzkość zbudowała bez liku, w wielkiej rozmaitości kształtów. Ale łączy je jedna cecha - nieskazitelność formy wnętrza. Doskonale jednolity styl - wszystko zakomponowane tak, jakby służyło tylko jednemu celowi. Czasem jakiś uwalniający dokonuje na jednej z wewnętrznych ścianek małego, rytualnego wpisu, ale tak, żeby nie zakłócić treści zastanych już inskrypcji.
- To by, zaiste, przemawiało za koncepcją uszlachetniania.
- I mnie się tak wydaje. Zwłaszcza, że uwalnianie odbywa wprost do takiego bardzo specjalnego, centralnie położonego urządzenia, zawierającego wodę, najpewniej rytualnie przygotowaną. Znaczyć to może, że uwalnianą substancję chroni się przed kontaktem ze światłem i powietrzem - które mogłyby ją skazić.
- Jednym słowem, poznawszy tak wielkie rewelacje, ma się anioł za kogoś lepszego. Czy tak?
- A, nie. Bo, niech sobie anioł wystawi, im więcej poznaję, tym lepiej widzę małość swojego anielskiego bytu na tym chmurnym pagórze.
- Całe szczęście. A więc, nadal jesteśmy jednako maluczcy.
- Mniej - więcej.
- Co to znaczy, mniej - więcej?
- Widzi anioł... jak by to aniołowi powiedzieć... ja nie tylko spekulowałem myślowo. Imałem się także praktycznych eksperymentów.
- Straszne! Jakich?
- No, próbowałem połknąć różne rzeczy.
- Zgroooza! I co?
- No, burczy mi, o, tutaj, i jakby... uwiera.
- Tuuutaj?!
- Właśnie.
- Ale, co poradzić, na niebiosa, co poradzić?!
- Może, jeśli anioł pozwoli, udam się chwilowo na stronę, dobrze?
- Ale wróci anioł?
- Wrócę, wrócę. I opowiem, czy udało mi się uwolnić to, co mam na myśli.
- To może ja tymczasem polecę po mój gawędnik? Jest w nim taki dział z poradami - bo ja mam dość niedawne wydanie - to sobie razem przejrzymy - może będzie tam jakaś rada na burczenie w tym... no, tam, gdzie anioł pokazywał.
- Nie ma sensu, proszę anioła, nie ma sensu! Ja zjadłem mój gawędnik właśnie. Jeżeli więc uda mi się go teraz odzyskać w, jak się spodziewam, uszlachetnionej postaci - pozyskamy z niego taką wiedzę, że gawędnik anioła zda nam się jako marność nad marnościami i tylko marność.
- Tedy, niech anioł wydala co prędzej! Skrzydła mi mrowią z ekscytacji! A, niech mnie grad!



*


- Dobrze, że anioł już wrócił. Nie posiadam się z ciekawości. No i co wyszło?
- Nie wiem.
- Jak to? Ale jest coś?
- No, jest, ale...
- Co - ale? Czy może anioł pokazać?
- Chyba tak, no, nie wiem...
- Niechże anioł w końcu pokazuje! Nie godzi się zwlekać w obliczu takiej wzniosłości!
- Pro... proszę.
- Co, co to jest?!
- No, właśnie? Co to? Takie żółto-rude i dziwnie przecieka przez palce!
- Tylko, niech anioł uważa, jak rany! a jeśli skapnie aniołowi i, nie daj losie, na Ziemię poleci?!
- Trudno. Najwyżej się dowiedzą, że tutaj, na górze też egzystuje ktoś, kto potrafi przetwarzać dane.












strona główna

(RYSUNKI
dla
dorosłych)













PEJZAŻ STAROMIEJSKI
poemat

Nie sposób piórem oddać piękna tej dawnej ulicy,
Kędy pordzewiałe tory starokonnych tramwajów
Zdają się drgać jeszcze,
Niby gdzieś za zakrętem,
Końskimi roztętentnione kopyty.
Darmo by słowem malować tych kamienic lica przywiędłe,
Frontony z opadłego tynku szramą zacną.
Iść by tam i słuchać, i patrzeć...
Lecz ja już nie pójdę.
Szwagier był,
To cegła jemu na głowę spadła.
Próżno by opisywać,
Jak jego facjata teraz wygląda.














strona główna

(RYSUNKI
dla
dorosłych)













SPOSÓB NA KOBIETY
z cyklu "Opowiadania zakopiańskie"



W tym opowiadaniu, żeby nikt mi nie wytoczył procesu, pozmieniałem wszystkie imiona na inne, a nastepnie usunąłem. Dodatkowo - nazwy sprzętów, urzadzeń i użytych narzędzi zostały zmienione. Ponadto, nie podaję, w którym życiu się to wydarzyło i komu.

  Mieszkałem w Zakopanem przy pewnej bocznej ulicy. Dobre mieszkanie na parterze, a pod nim wygodna piwnica, w której zgromadziłem stos narzędzi i narządek. Dodałem świateł, głośników z jazzem, a nawet uzdatniłem suterenną toaletę, z wyczyszczeniem włącznie.
  Siedziałem i dłubałem sobie w czymś wkręconym w imadełko, kiedy odwiedził mnie kolega.
- Jazzski - powiada - dobrze że cię znalazłem tutaj, bo potrzebuję twojej rady, a sprawa jest dyskretna.
- Jeśli tylko będę umiał pomóc... (z miną mędrca wsparłem się dłonią o korpus wiertarki) ...siadaj, bracie - podsunąłem mu skrzynkę z gwoździami.
- Co byś zrobił, gdyby dziewczyna powiedziała do ciebie tak: "A, daj mi spokój. Denerwujesz mnie. Jak będę miała ci coś do powiedzenia, to sama się odezwę."
- Oj, przykry tekst. Która ci tak powiedziała?
- Nie ważne. Powiedz, co byś zrobił.
- Przede wszystkim, gdybym coś takiego usłyszał, byłaby to ostatnia kwestia, którą miała okazję do mnie powiedzieć.
- Nie kpij sobie. Tu chodzi o Joannę. Chciałbyś stracić taką dziewczynę?
- Ale, na mój rozum, ty nie masz nic do stracenia.
- Jak to! Może powiesz, że dla ciebie jest mało warta?
- Ale ty jej wcale nie masz. Jeśli kiedyś była twoją, to musiałeś nieźle nawywijać, bo ją do siebie całkiem zniechęciłeś.
- Skąd! Zawsze byłem wobec niej lojalny. Czuję coś do niej. Poważnie.
- No, to mamy problem. A dlaczego ona tak cię olewa?
- Nie wiem. Ciągle mówię jej, że ją kocham, itd.
- A łóżko? Jak wam wychodzi?
- Musimy o tym rozmawiać? - No, źle wychodzi. To znaczy, ja chcę zawsze. A ona ciągle mówi, że dzisiaj akurat nie ma nastroju. Przesiaduję u niej nieraz do późna i liczę na zmianę tego nastroju. Rozbawiam, uprzychylniam, ale kiedy już wydaje mi się, wiesz - że coś z tego będzie, to ona mówi, że już jest za późno, albo że zachciało jej się spać i takie rzeczy. Nie wiem, co o tym myśleć. Przecież, gdybyśmy wcześniej zaczęli, to byśmy dawno skończyli i wyspałaby się do pracy. I tak jest na ogół.
- Jak długo jesteście z sobą?
- Dwa lata, około.
- A wiele razy poszliście do łóżka?
- Co cię to obchodzi! - chyba cztery.
- Co?! raz na pół roku?
- A, bo ona zawsze robi jakieś problemy. Raz ma, wiesz... menstruację - to nie można, potem są płodne, to też nie (ja znam jej kalendarz lepiej niż ona), a przed "tymi dniami" to jest rozdrażniona, itd.
 Zastanowiłem się w swojej doświadczoności i przemówiłem tak:
- Słuchaj! Są trzy możliwości:
Jeden - Ty nie jesteś w jej sensualnym typie. Nie podniecasz jej. Jej zmysłowość na ciebie nie reaguje.
Dwa - Istnieje w jej kręgu facet, na którego widok wszystko, rozumiesz, jej staje.
- Co staje?! - U kobiety?
- Słyszałeś, bracie, o wzwodzie łechtaczki? Albo brodawek?
- No, tak...
- Więc może być od dawna zadurzona w jakimś typie, o którego istnieniu nigdy ci nie powie, i któremu oddałaby się w każdej chwili; w windzie, w taksówce, na torach, gdzie by chciał, niechby nawet i sponiewierał, albo jeszcze - koniecznie sponiewierał.
- Niech to szlag! A Trzy?
- A Trzy, to jest taka ewentualność, że ona po prostu ma nie po kolei, czy raczej - dotknął ją zanik potrzeb międzypłciowych i tobie też nie udaje się jej rozbudzić.
- Jak to - też?
- Z tego co wiem, ona ma dziecko, poczęte drogą płciową, z kimś, kto się później rozpłynął. Dobrze mówię?
- Rzeczywiście.
- Według mnie, wobec każdej z tych trzech możliwości powinieneś wykreślić ją sobie z karneciku. Raz na zawsze.
- Naprawdę, nie ma innej rady? Wymyśl coś!
- Już nie raz zwracałeś się o radę. Zastosowałeś ją kiedyś?
- No, może mi nie wyszło. Ale teraz się zastosuję.
- Szkoda strzępić język. Jesteś niepoprawny glebas w pewnych sprawach.
- Jazzski! Ja wiem, że może w pewnych sprawach jestem przy tobie jak cienki bolek, ale mnie tak nie nazywaj!
- Dobrze, już dobrze. Ja chcę się upewnić, czy jesteś dość zdeterminowany i potraktujesz mój ewentualny program z należytym szacunkiem, czy znów będziesz się do niej umizgał, jak palant.
- Jazzski!
- Nie ma za co. No to, będziesz się słuchał?
- Obiecuję.



*


  Akurat majsterkowałem sobie w piwnicy, kiedy przyszedł ten sam kolega i pyta, czy wymyśliłem już sposób na jego problem.
- Wymyśliłem. Siadaj. - I podsuwam mu taboret, specjalnie przyniesiony z kuchni.
- Mów, stary! Co będziemy robić?!
- Musimy przeanalizować twoje techniki wabienia.
- Co?
- Twoją atrakcyjność męską, widzianą oczyma kobiety.
- Będziesz mi oglądał i oceniał?! - Słowo daję... nie spodzie...
- Obejdzie się. Trzeba zbadać jak jesteś postrzegany przez dziewczyny.
- A więc jednak...
- Nie! Potrzebujemy omówić twoje psychiczne relacje z kobietą. Może być teoretyczna kobieta.
- Dawaj. Co mam mówić?
- Najpierw, chyba, musimy rozważyć twoje sukcesy i niepowodzenia na tych polach. Przypomina mi się, że ty bezproblemowo nawiązujesz nowe związki, tylko później one ci się jakoś rozklejają.
- Chyba tak. Nie wiem dlaczego. Przecież nie piję ponad normę, trzymam się zasadniczo cały czas tej samej panienki, można nawet o mnie powiedzieć - domator.
- Ty - domator? Ha-ha-ha! Czy będzie nietaktem, jeśli zaraz się położę ze śmiechu? A te wszystkie imprezy, balangi, wyjścia do knajpy?
- Nie zauważyłeś, że ona też tam jest? Ja lubię to robić - z nią! A gdzie my razem - tam jest i dom. Jestem domatorem.
- Sprytne. W ten sposób facet którego codziennie widać w knajpie, może czuć się domatorem. A może ona chodzi wszędzie tam, bo ją wyciągasz? - Przymusza się?
- Nieee. Prędzej, to ja chodzę przez nią - żeby jej nie tracić z oczu. Uczciwie będzie jak ustalimy, że nosi nas po mieście w jednakowym stopniu.
- Dobrze... zapisane... w jednakowym stopniu... kropka.
- Panie psycholog, domorosły! Łatwo ci pokpiwać sobie, bo masz dar bajerowania panienek, zgrywasz się na intelektualistę, albo oryginała i zawsze jakoś udaje ci się wyjść na "króla zamieszania". Lepiej udziel przyjacielowi korepetycji z tych swoich sposobów, a nie tak - samemu tylko korzystać!
- Usiądź z powrotem, Domatorze. Nie zgrzałeś się? Tyle wyrazów na jednym oddechu! - O to chodzi, że ja nie mam żadnych sposobów. Jeżeli teraz coś w mechanizmach damsko - męskich wyświetlimy, to będzie nowe i dla ciebie i dla mnie. Ja, kolego, działam intuicyjnie. Nie znam żadnej taktyki. Wiem tylko - ale za to na pewno - że panienkom nie trzeba się narzucać. Nigdy.
- Jak, to? Kto nie zabiega o swoje, nigdy tego nie osiągnie.
- Ale w tej dziedzinie zabiegiem może być to, że zachowujesz się tak, jakbyś panienki nie dostrzegał, rozumiesz?
- Ha! A ona nie dostrzeże też mnie, i koniec tematu. Dziękuję.
- Niekoniecznie. Bo przecież możesz być miły, dowcipny i dżentelmeński wobec wszystkich po równo. Trudno będzie ciebie nie dostrzec. Twój dowcip znam i uważam za niezły. Uprzejmy też umiesz być. Nie umiem tylko wypowiedzieć się na temat twojego wyglądu. Mnie nie podniecasz. Ale widywałem cię z atrakcyjnymi laskami. Coś musiały w tobie widzieć.
- No, dobrze. Jestem w towarzystwie i odzywam się tylko do facetów, tak?
- Boże, nie! - Do wszystkich. Odzywasz się do wszystkich, tylko nie możesz adorować nachalnie jakiejś wybranej, bo ona wtedy automatycznie zalicza cię do zbioru podbitych serc i rozgląda się za kimś więcej.
- A, to świnia.
- Dlaczego zaraz świnia? Baby, bracie, tak mają. Mój starszy brat mawiał, że dziewczyny źle znoszą, kiedy facet jest dla nich nadmiernie dobry. Psują się od tego. Więc żartował sobie, wystawiał je do wiatru, a one szły mu do łóżka - gęsiego. Robiły mu swetry na drutach i przynosiły smakołyki.
- Ale, jak on to robił?!
- Olewał je (niby). Mówił, że nie potrafi się zakochać, bo coś sobie zablokował "w jaźni" i odblokuje najwcześniej po ślubie. Byłem świadkiem, jak w hotelu asystenckim, gdzie wtedy mieszkał, zetknęły się naraz jego dwie dziewczyny, z czego jedna goła.
(W tym momencie coś stało się z taboretem kolegi, bo sapnął i przełożył nogę.)
- No i co? Rzuciły go z przekleństwem na ustach?
- Skądże! To było tak: Przyjechałem do niego o jedenastej rano i widzę, jak do jego drzwi dobija się dziewczyna. Otworzył dopiero, kiedy odezwałem się i poznał, że to ja. Patrzę - na łóżku brata siedzi naga i bardzo niezła panienka. Myślałem, że zaraz wszystko będzie fruwać w powietrzu. A braciszek spokojnie mówi do tej przybyłej: - "Bardzo dobrze, że jesteś. Liczyłem, że przyjdziesz. Muszę wam wszystkim coś bardzo ważnego wyznać. Mój brat też specjalnie przyjechał w tej sprawie z Zakopca." Więc one usiadły zgodnie przy stole, z wyrazem zatroskania w oczach. Rozumiesz? - One czepiały się każdej szansy, żeby nie musieć wychodzić stamtąd w roli tej obrażonej i pokrzywdzonej.
- A ta jedna - ubrała się, czy tak usiadła, jak była?
(Tu kolega jeszcze trochę poprawił się na taborecie.)
- Założyła podkoszulkę, ale majtek nie mogła się w tych emocjach doszukać, więc usiadła po prostu pupą na krzesełku. Przynieść ci inne krzesło?
- Nie, dlaczego? Ale przecież w tej sytuacji i tak już nic nie mogło twojego brata uratować. Po chwili musiało się wszystko sypnąć. I dobrze - jeśli nie zarobił w nos!
- Tak myślisz? A ja ci powiem, że wybrnął z tego i to z odmianą na lepsze.
- Bajerujesz.
- Wyobraź sobie, że kazał im siedzieć przy stole, bo teraz robi kawę dla wszystkich, a to jest zbyt poważna sprawa, żeby ją rozstrzygać bez kawy. Tak zyskał trochę czasu na przygotowanie się, a potem wypalił z grubej rury: - "Jestem poważnie chory". Panienki popatrzyły na siebie i zbladły. "Mój brat właśnie przywiózł wyniki. Jazzski, masz te dokumenty?"
- Nie mam - mówię.
"Niesłychane! Znowu odmówili wydania wyników osobie trzeciej. Przecież wysłałem im upoważnienie na ciebie!"
- Niestety, nie wiedziałem, że muszę wziąć dowód - kłamałem, chociaż zgodnie z prawdą.
- No, i jak on się, wreszcie, wytłumaczył?
- Powiedział, że jego choroba ma skomplikowane podłoże i polega na niesłychanie wybujałym libido. Jeśliby nie miał zapewnionej satysfakcji płciowej na co najmniej podwójnym poziomie, to grozi mu aberracja umysłowa, czy jakieś inne zwariowanie. Ale to nie jest zaraźliwe, tylko trzeba z nim postępować według jego potrzeb, a nie będzie musiał się poddawać jakiejś wyniszczającej kuracji.
- I one w to uwierzyły?
- Przyjacielu! Nie tylko uwierzyły, ale natychmiast wstąpił w nie duch samarytanek i zaraz uzgodniły między sobą dyżury przy bracie, a potem wyszły razem na zakupy, pełne poczucia misji i z mnóstwem wspólnych planów.
- Musiało im bardzo zależeć. Mnie się jakoś, takie numery nie wydarzają. Co on takiego ma w sobie?
- Coś ma. Zauważyłeś, że on prawie wcale nie musiał kłamać?
- Nie żartuj. Oszukiwał, kręcił, itede.
- Właśnie, że nie. Brat, kłamał tylko w drobiazgach. Najważniejsze sprawy były czystą prawdą.
- Potrzeby - rozumiem - mógł takie mieć. A ta wyniszczająca terapia?
- To niedosyt. Niedosyt mógł go zniszczyć!
- Dobre sobie! Ja też mam niedosyt. I nawet czuję, jak on mnie niszczy. Ale co trzeba mieć, żeby...
- Po prostu: Trzeba być uśmiechniętym, zauważać dookoła głównie pozytywy, nigdy się nie uskarżać, sprawiać wrażenie, że nie masz żadnych kłopotów i zachować odrobinę tajemniczości - takie: "coś niecoś wiem, ale nie będę się wymądrzał".
- Do tego trzeba więcej pewności siebie. Ja takiej nie mam.
- A skąd bierze się pewność siebie?
- Chyba... z powodzenia i sukcesów.
- A powodzenie i sukcesy, proszę pana, biorą się z pewności siebie. Przed chwilą był przykład.
- Ale jak to zrobić, żeby się już znaleźć w takim samonapędzającym się kręgu?
- Nie wiem, ale chyba trzeba jakoś, raz się sprężyć i "przeskoczyć ten Rubikon".
- Eee, takie porady, z których nic nie wynika!



*


  Chyba właśnie szukałem czegoś w piwnicy, a tu zagląda ten sam kolega i od drzwi wali:
- Jazzski! Niby coś mi poradziłeś, a jest tak, jakobym nadal nic nie wiedział. Idę Krupówkami i staram się przyjąć nową postawę. Kroczę godnie, twarz zadowolona itede, nie tykają się mnie małości świata tego...
- Czytałeś ostatnio jakieś święte księgi?
- Skąd wiesz?
- A, bo obawiam się, żebyś nie wybrał sobie zbyt pretensjonalnego pierwowzoru. Mój starszy brat, na przykład...
- Daj spokój. Twój brat, to albo fenomen, albo ty go w całej opowieści - bez obrazy - trochę podrasowałeś, podpicowałeś, itede.
- Jasne, że koloryzowałem! Naprawdę, panienek było - jedna. A jak nakryła rano w łóżku samą siebie nago, to zaraz się ze sobą pogodziła i teraz chce w komplecie należeć do brata. Chłopie! - On tu regularnie przyjeżdża z nimi na narty!
- Z obiema?
- Raz w trójkącie, raz w... dwukącie.
- Dwukąt nie istnieje, he, he!
- Gdybyś znał mojego brata...
- Nie kombinuj. Powiedz, czy nie wymyśliłeś niczego innego.
- Wymyśliłem.
- Mów zaraz!
- Wiem, jak przeskoczyć w ten świat ludzi pewnych siebie.
- Jeśli mam coś ćpać, to pierniczę. Pamiętasz Szpensego - świętej pamięci?
- Żadne prochy. Musimy opracować trening psychologiczny. Wiemy, że adrenalina wydziela się nie tylko wobec rzeczywistych wyzwań, ale też kiedy wyobrażamy sobie, albo planujemy takie sytuacje. Psyche przemożnie wpływa na somę, tylko trzeba tym jakoś rozumnie pokierować.
Kolega z namaszczeniem podrapał się w rozum, ale odpowiedź dał taką:
- Dobrze. Jeśli mnie coś przestraszy, to wydziela mi się hormon odwagi do uciekania.
- Ha, ha! Pewnie tak. A gdyby coś cię wystraszyło - ale! - oceniłbyś jednocześnie, że całe to zagrożenie można spokojnie kopnąć w dupę i wtedy, to ono się ciebie wystraszy? - Bo przecież jesteś wspaniały i wszystko ci się udaje?
- Bardzo miło by było, Jazzski, tylko na jakiej podstawie miałbym tak korzystnie o sobie pomyśleć?
- A na jakiej podstawie myśli tak o sobie osobnik, który wprowadził w siebie sześć piw i kiełbaskę? Przecież on nie stał się od tego sprawniejszy fizycznie, ani umysłowo. Jeżeli ma większą siłę przebicia tylko dzięki temu, że alkohol upośledził chwilowo jakieś funkcje, to znaczy, że te większe potencje cały czas w człowieku były. Zostały tylko jakoś odsłonięte, czy uwolnione.
- Ale ustalmy, czy on jest w takim momencie silniejszy, czy tylko wydaje mu się, że jest.
- Co za różnica? Ja kiedyś ustąpiłem przed agresją jednego kurdupla, który był okropnie zdeterminowany i jakoś tak kwicząco jazgotliwy, że zgłupiałem. Ja go chciałem tylko skarcić za jakąś małą podłostkę, a on zachował się, jakby bronił matki - ojczyzny, do tego ciężarnej.
- I co ma z tej przypowieści wynikać?
- Jego wiara w to coś, czego - w swoim przekonaniu - bronił, dała mu realne zwycięstwo w potyczce.
- Czyli, opierając się na czymś niekoniecznie istniejącym, można zrealizować coś, już prawdziwego?
- Właśnie. Ja kombinuję tak: W psychice jest możliwe coś, co fizycznie byłoby nierealne. Coś, jak wspięcie się na skałę z użyciem nieistniejącego chwytu.
- Ale, sukces oparty na takiej próżni może pęknąć kiedyś nagle i narobić wstydu, jak... gumowa lala wylatująca z odrzutem przez okno.
- Myślę, że nie. Sukces zostawia realne ślady. Efekt poszedł między fakty i musi być przez kogoś zauważony. Na tym fundamencie można już budować dalsze powodzenie.
- Ale to powodzenie dalej może być czczą złudą. W końcu i tak się zawali, jeśli dotyczy kogoś nieprzebojowego.
- Wpieniasz mnie! Twój uporczywy pesymizm może osłabić każdego optymistę. Koniec dyskusji na dzisiaj. Cholera, nigdy więcej porad!



*


- Jazzski, wiem że tam jesteś. Otwieraj!
"Itede" walił do piwnicznego okienka, jak chuligan.
- Właź. Co się... Rany boskie, kto cię tak urządził?! Zamiast twarzy kolegi zobaczyłem prymitywną jej kopię. Obecnie miał zbójecką mordę z dwukrotnie większym nosem i lewym okiem zaklejonym tak, że wyglądało na pionowe. Przecież jednak przysiągłbym, że wcześniej "Itede" oczy miał poziomo.
- Wszystko przez ciebie.
- Nająłeś się do filmu, czy byłeś w jakiejś galerii i poraziło cię malarstwo Picassa?
- Łatwo ci żartować. Odprowadzałem Aśkę do domu i zaczepiło nas dwóch pijanych Dzików.
- To trzeba było coś zagadać w ich narzeczu.
- No właśnie. My też byliśmy po kilku porterach i zagadałem, tylko jakoś nietrafnie. Wzięli nas za inteligentów.
- Rozumiem, że nie dałeś im rady?
- Myślałem, że jakoś ich załatwię z użyciem tej inteligencji, no i - po kolei. Ale chyba musiał im się zbliżać ostatni pociąg, bo jak byłem w zwarciu z jednym, drugi dał mi czymś twardym w łeb i spadłem.
- Aśce nic się nie stało?
- Nie. Uciekła. Teraz mówi, że przy mnie tylko kłopoty jej się przytrafiają.
- A ty, oczywiście, szanujesz ją za to i pożądasz tym bardziej?
- Jazzski. Ona potrafi naprawdę nieraz być taka miła, że nie pamiętasz jej niczego złego.
- A może ty masz powołanie męczennika. Może nie masz wzwodu, kiedy nie cierpisz?
- Nie schodźmy z tematu. Musimy coś wymyślić na radykalne poprawienie sytuacji.
- Mam coś. Dopiero teraz na to wpadłem. Wszystko powinna załatwić odpowiednia dieta.
- Witaminy, zdrowa żywność itede?
- W pewnym sensie. Doszedłem do tego rozmyślając, dlaczego niektórzy od zawsze mieli jakąś śmiałość w odzywaniu się do dziewczyn, nauczycieli, czy jakiegokolwiek przeciwnika. Ta śmiałość, bracie, zupełnie nie wynikała z inteligencj, erudycji i w ogóle poziomu umysłowego. Ona musi być jakaś, samoistna. Ale skutkuje sukcesami. Czy nie tak?
- Więc, co oni jedli?
- Oto jest pytanie! Łatwiej słoniowi będzie przejść przez ucho igielne...
- Ale, co nam czynić należy, Jazzski? - bo nie mam dziś czasu na twoje gadulstwo.
- Dlaczego "nam"? - to ty masz problemy! Trzeba nam podnieść poziom właściwych substancji w twoim organizmie.
- Niby ty nie masz problemów? Nie obrazi cię, jeżeli tu, z tego miejsca, popękam śmiechu? To dlaczego zawsze zastaję cię w piwnicy? - Schodzisz z drogi żonie, bo się boisz jej pretensji.
- Przesada. Zawsze mogę ją pokonać na argumenty.
- Tylko, że ona twoje argumenty po prostu, pomija. A widzi tylko faceta, który nie dorównuje jej prędkością mówienia. Zdaj sobie sprawę, że twoja sytuacja jest równie beznadziejna, jak moja.
- Śmieszne! Ty naprawdę nie widzisz różnicy pomiędzy nami?
W tym momencie do piwnicy wszedł mój synek i oznajmił: Tatusiu, mamusia mówi żebyś przyszedł, bo trzeba iść do pralni. Kolega "Itede" na to (z miną zatroskaną z zadowolenia):
- Rozumiem, panujesz w tym domu i rezerwujesz sobie najważniejsze funkcje.
- Dobrze. Poddam się kuracji razem z tobą. Myśl nad jakąś dietą - skapitulowałem, bo już byłem w drodze po pranie.
- Zaraz! To ja pierwszy zapytałem cię o radę. Poza tym, dopiero co miałeś jakąś koncepcję.
- No, bo myślę, że ludzie pierwotni nie mieli takich problemów. Dziki facet, to zawsze był urodzony przywódca i brał od życia, co chciał. Dopiero współczesna cywilizacja nas tak zmiękczyła. Bo dzisiejszy mężczyzna zjada mięsko kurcząt i cielaczków albo słodycze, a powinien mamuta i tygrysa - o!
- Rzeczywiście, Jazzski! - Aborygeni do dziś posiadają pierwotne zdolności. Ale jedzą to samo od tysięcy lat.
- Wiesz, myślę, że powinniśmy podpatrzeć co jedzą Górale. Ale nie tacy zza Gubałówki, tylko gdzieś w dziczy - w jak najdalszym i najmniejszym siole. Tacy nie skażeni Górale też panują nad swoimi kobietami z samej natury.
  Dwa tygodnie później mieliśmy już za sobą wycieczkę etnologiczną i dysponowaliśmy rzetelną wiedzą o pokarmie ludzi niezepsutych cywilizacyjnie. Wypytywany gazda wydał nam się początkowo niezrozumiały, kiedy na nasze pytania odpowiadał, że syćko zacyna sie od "ło". Dopiero po chwili dotarł do nas geniusz tej syntezy: Łowies i łowiecki, casym łokowita! Wszystko bierze się z tych źródeł. Owsianka, placki owsiane, mlyko, łoscypki, bundz i zyntyca, zupełnie wystarczą do życia. A jaki jest po tym heroizm - było widać, kiedy gazda spokojnie wszedł na chyboczącego się smreka, żeby zdjąć kotka i jak go rzucił swojej babie, która ani nie pisnęła z zadrapania.



*


  Trzeba trafu, że przy następnej wizycie "Itede" znalazł mnie, naprawiającego zamek w drzwiach, no... piwnicy.
- Cześć Jazzski! Kiedy zaczynamy?
- Ale, jak uważasz? - kupujemy owcę, czy zdajemy się na produkty z targu?
- Ja mieszkam na czwartym piętrze, bez windy. Nie będę jej dwa razy dziennie wyprowadzał "na siku", itede. Ty mieszkasz na parterze i masz pod oknem ogródek.
- W moim ogródku owca się nie wypasie. Widziałeś, ile one potrzebują trawy? Poza tym, będzie mi beczała w okno. Spróbuję zapytać znajomego, który ma spory ogród bez okna.
  Szczęście postanowiło od tej pory nam sprzyjać: Znajomy (o nazwisku Pasterz, zresztą) zgodził się entuzjastycznie. Uznał nasz pomysł za mogący i jemu pomóc w kłopotach z przewodzeniem (jakim - nie wiadomo, bo był to przewodnik wycieczek, a dawniej elektryk). Liczba owiec w projekcie wzrosła do trzech. Założyliśmy też dość sztywne zasady odżywiania: Odtąd nie jemy literalnie niczego spoza zbioru "ło". Może wyjątkowo coś od krowy, ale musi być prawdziwa, nie z mleczarni. Poza tym, tylko woda. Co, woda ognista? - jak najbardziej! Diety Górala bez gorzołki niech nikt nawet nie próbuje sobie wyobrażać. A z produktami pochodzenia owsianego kłopotu w górach nie ma. Zaczynamy od zaraz.
  Po dwóch tygodniach przestaliśmy się odzywać z "Itedem". Powód? - nie mam pojęcia. Tak, jakoś, wyszło, na fali ogólnego rozdrażnienia. Po - około - miesiącu zaczął milczeć kolega Pasterz, a w jeszcze tydzień później, nie odzywał się już nikt do nikogo. Wszystko to nie zakłóciło jednak naszej akcji. Powiem nawet, że w milczeniu doi się dużo przyjemniej. Także wędzone oscypki Pasterza wysmaczniały, odkąd ten nie mówił. Wypieki "Itedego" - z mąki owsianej z płatkami owsianymi, wzbogacone ziarnami owsa od początku smakowały nienatrętnie, ale o ileż łatwiej było je jeść bez męczących opowieści - ile to się przy tym kosztów naponosił i swądu nawziewał.
  Indywidualna narzeczona Pasterza odeszła dość prędko i nie ma co się jej dziwić, skoro nie dawało się go wywietrzyć nawet w czasie halnego. Itede został rzucony pod pretekstem, że czuć go spalenizną - jak bar mleczny za Gomułki. Moja funkcja dojarza nie odmieniła mnie w jakiś sposób niemiły kobietom. Jednym słowem - wszystko ułożyło się.
  Nie wiem, czy minęło już dwa miesiące, kiedy - chyba ja pierwszy zauważyłem - Pasterz wydał się jakiś, bardziej męski. Chodził, kołysząc korpusem w prawo i w lewo, głos mu wychodził gdzieś z głębsza, czy z grubsza i na pewno niósł dalej, niż mogłyby się rozpełznąć owieczki. Wyglądało, że Itede też to sobie uświadomił, tylko chyba wstydził się naruszyć wytworzony protokół milczenia. Wreszcie kolega Pasterz osobiście, po męsku wyklarował sytuację, mówiąc:
- Co sie tak, kruca fuks, patrzycie? Owce nie wydojone beczom, trawa dokumentnie wygryziona, gówna cza rozgarnąć, bo urządzam urodziny i jak panienki przyjdom, to ścieżki nie ma, żeby przez ogród przeszły.
- Papanienienkiki? - zerwaliśmy się z Itedem równocześnie, przy czym samoczynnie wciągnął mi się brzuch, a jedyna czysta ręka Itedego zaczęła wciągać mu koszulę do portek - jakie panienki?!
- A, mają przyjść takie cztery, co nigdy nie widziały, jak się prowadzi zdrowe, męskie gospodarstwo. Nie widzieliście, że wszystkie pokoje wysprzątane?
- A pościel... masz popraną? - spytał Itede.
- Nie. Popapraną - odpowiedział Pasterz. Jasne, że prana!
  Od tego momentu wszystko już toczyło się na innych obrotach. Męskość dopadła nas nagle. Itede w pośpiechu odpalił rower i w trzy kwadranse wrócił w najlepszych dżinsach (do niebieskiej koszuli i granatowego krawata). Ja - po wygrabieniu efektownej ścieżki, prowadzącej do stanowiska dojenia - umyłem tam wszystko, co się dało, ze szczególnym uwzględnieniem trzech owczych spodów, a potem moich umiejętnych, dojarskich dłoni. Kiedy panienki rzeczywiście przyszły, tylko Pasterz (tak wglądało) pozostawał bez specjalnego przygotowania.   Przy stole zastawionym przede wszystkim połówką ocsypka i połówką, rozpoczęliśmy w siedmioro przyglądać się sobie ciekawie. Ciemna Brunetka bez zahamowań wzięła w palce szyjkę butelki i przeciągajac po niej opuszkami w dół, a potem w górę, tonem nastrojonym na dwuznaczność, przeczytała: "Szopen!" Coś kazało mi sięgnąć prawą dłonią do swej fryzury, zanurzyć niedbale wskazujący z serdecznym w napotkanym loku i tak zastygnąć. Itede zaś zatopił wzrok w dopiero przeczytanym napisie, następnie podniósł oczy ku Brunetce i bezgłośnie, ale z całą odpowiedzialnością, potaknął: "Szopen". Natomiast Pasterz po prostu - głosem, dodał: "i oscypek!".
- Itede - odezwały się dwie Blondynki - ty masz tak na imię, czy to pseudonim?
- Gall - to był pseudonim, a Itede ma na imię Itede - wyjaśnił, choć błędnie, Pasterz.
Zaraz też Ruda wytknęła mu błąd, aczkolwiek błąd pojęty błędnie:
- Gall był - Anonim, nie Pseudonim. Pseudonim, to mógł najwyżej dać swojej słynnej wydrze.
- No coś ty? - zareagowały Blondynki - wydrę miał Pasek. Pamiętam. - Chryzostom!
- Bez sensu - odcięła się Ruda - ona miała na imię jakoś inaczej; ale na pewno nie Chryzostom!
- Jasne! Co to za imię dla wydry: Chryzostom! - zajęła stanowisko ciemna Brunetka - wydra to jest rodzaj żeński. Ja bym dała jej "Latawica", bo przecież musiał trzymać ją na pasku, prawda? - to chyba nie bez powodu.
Kiedy to mówiła, miała w oczach tyle sugestii, że niemal widać w nich było, jak on tę wydrę wszetecznie chrzci, a potem woduje. Ten moment uznałem za właściwy, żeby się nareszcie efektownie odezwać:
- Lepiej - "Pływawica", bo wydra dużo chętniej puszcza się na wodę, niż w powietrze.
- Mógłbyś liczyć się ze słowami. Bo sobie pójdę! - żywo zaoponowały Blondynki.
Nie mając pewności, które słowo damy zdecydowały się wziąć do siebie, podszedłem i bez słowa pocałowałem je w udostępnioną prawą rękę Blondynki Lewej. Tymczasem Szopen dobiegał końca, o czym zaalarmował - nie wiem, dlaczego mnie - wzrok brunetki. Idąc więc za ciosem, zaiskrzyłem:
- No, "Szopen" wypity, można wyjąć "Mocarta"!
- Znowu zaczynasz! - Blondynki na to - a może ty tak specjalnie, bo lubisz całować mnie po rękach?
Nie zdążyłem odpowiedzieć, bo Itede rzucił się oglądać "te rączęta, które na pewno są warte nieustannego całowania".
- Ale ja mam już tylko "Wyborową" - zaczął sumitować się Pasterz.
- A dużo jej masz, "mój Pasterzu"? - przymilny, trochę koci głos Rudej, oprócz powszechnego aplauzu wywołał dzielną ripostę Pasterza: "Nie dasz rady tego wypić, Maleńka".
W tym momencie Brunetka zapytała, patrząc na mnie powłóczyście: "Ten twój Mocart, też uderzy mi do głowy, jak tamten Szopen?".
  W przyjemnym poczuciu, że karty zostały, właściwie, rozdane, po zredukowaniu świateł, przystąpiliśmy do nowej flaszki z nowymi zakąskami, oczywiście ze zbioru "ło". Itede usiłował koniecznie umieścić się pomiędzy Blondynkami, ale one za nic nie chciały dać się rozdzielić - zupełnie, jakby obawiały się, że utracą zdolność mówienia tego samego naraz. Mimo tego oporu, od czasu do czasu udawało mu się wywołać ich: "Licz się ze słowami, bo sobie zaraz pójdę, hi,hi,hi!" Pasterz pokazywał Rudej chyba kolekcję znaczków, bo zza ścianki dobiegł jej miałk: "Taki maluśki, joj, joj!" Nie znałem kolegi Pasterza na tyle blisko, żeby wiedzieć, czy ma on też zbiór starych longplayów, które - jak wiadomo - pod względem wielkości biją znaczki pocztowe na głowę, w każdym razie w tej sekundzie życzyłem mu jak najlepiej.
  "Moja" Brunetka z kwadransa na kwadrans zyskiwała na wyglądzie, aż w pewnym momencie osiągnęła młodość i urodę naraz.
  Rozsądnie byłoby w takim punkcie wieczór uciąć - wtedy zapamiętałoby się go bez skrótów, i to - jako nadzwyczajny. Ale kto prowadzi rozsądek, kiedy w jednej ręce ma inspirujący kieliszek, w drugiej pobudzającą Brunetkę, a w trzeciej (co ja gadam) - w każdym razie, kiedy nikt "nie staje pomiędzy tobą a zakąską"?
  "Wino, kobiety i Spieeew!" - zaryczał Pasterz, stając nagle na powrót w progu, z nagim i obrzydliwie męskim, spoconym torsem - najwyraźniej gotowy publicznie rozliczyć się z ostatniej półgodziny. Nikt dotąd nie znał go takim, ale najwyraźniej znała już Ruda, która właśnie wbryknęła do wnętrza spod jego pachy, porwała ze stołu najbliższe szkło i wypiwszy, powiedziała: "be e e! "
- Widzę, że byliście obrządzić owce? - zapytał Itede pełnym niewinności głosem (dobywał go w chwilach najlepszej swojej potencji satyrycznej).
- Jedną, już na pewno! - odchełpił się Pasterz.
- Be e e! - potwierdziła Owie.. (przepraszam!) - Ruda.
Oboje z Brunetką spojrzeliśmy - co i czyjego tym razem wypiła, ale chyba było już przełknięte i odstawione.
Postanowiłem jak najszybciej nadrobić z "moją" Brunetką zmitrężony czas. Zacząć należało - ma się rozumieć - od nalania "po banieczce". W tym celu uwolniłem przywartą do Brunetki od tyłu prawą dłoń, i... zaczęło się:
- Dlaczego trzymałeś mi rękę w majtkach?!
- Co? Co? Co?- odezwał się chór nie zainteresowanych (acoichtoobchodzi) osób - Jazzski trzymał ci rękę w majtkach?!
- Ale tylko od tyłu - tłumaczę się trochę rozśmieszony, trochę skonfundowany.
Na to Blondynki z zastanawiającym refleksem:
- Od tyłu też można zajść, Bóg wie, dokąd: Taki Kolumb, na przykład...
- No coś ty? Kolumb był religijny. Na pewno nie wkładałby nikomu ręki do majtek - zaoponowała - nagle ucywilizowana - Ruda.
Mogłem był wtedy, korzystając z fortunnie oddalającej się ode mnie fali sporu, spróbować napocząć Brunetkę z przodu. Ale - nie! Diabli podkusili wykazywać się dowcipem:
- Wtedy nie było jeszcze majtek. Wszyscy chodzili - bez.
- Ależ, Piotrusiu! - podchwycił Itede - chyba nie byliby w tamtych bogobojnych czasach takimi świntuchami?
Na to "moja" Brunetka:
- Świntuchy zawsze były i będą. Jazzski teraz będzie zaczynał od przodu. (!)
- A ty, Itede, też trzymaj łapki przy sobie! - usłyszał Itede od "blądynek". W jednym momencie miałem tego wszystkiego dość! To, w końcu, one tego, psiakrew, chcą, czy nie chcą! Nie sposób zrozumieć babskiej logiki. Wypiję jeszcze ze dwie setki i zapytam Itedego, czy też wychodzi.
- "Piotrusiu" - jak to ładnie brzmi! - po raz drugi zaskoczyła mnie Ruda.
- Ślicznie! - potwierdziły Blondynki - na przykład "Itedeczku", to brzmiałoby głupio.
- "Itedesiu" - jeszcze gorzej - dodała "Moja", poczym wstała i odszukała na stole nóż.
Co jest? - pomyślałem z zażenowaniem o nagłej odmianie losu Itedego. Co on im zrobił?
  W trakcie krojenia przez Brunetkę kolejnego oscypka, pozostałe dziewczyny oblazły mnie z dwóch boków i jednego tyłu. Poczułem nagle, jak czyjaś rączka cudownie wsuwa mi się pomiędzy guziki koszuli; wypływa na przestwór mojej osobistej klatki piersiowej i żegluje prawie od pachy do pachy, wzbudzając fale przyjemnego osłabienia. "I po co wódka?" - zdążyłem tylko pomyśleć, kiedy czyjś koci głos niemal oparzył mnie z rozkosznego bliska w sam czubek głowy słowem: "Pioootruuuś"! Nie dość tego! - jakieś dwie dłonie uchwyciły moje prawe udo i zaczęły przesuwać się po mięśniach, w stronę...
- Jazzski!!! - Dobiegający z kuchni głos Itedego, brzmiał dramatycznie. - Przyjdź tutaj, jest pewna bardzo ważna sprawa!
- A nie mooże to poooczekać? - ledwie wydobyłem z siebie głos.
- Nie, to jest najważniejsze!
Brunetka, nie przerywając krojenia oscypka, poparła Itedego: "Jemu chyba rzeczywiście o coś chodzi"
- Co się urodziło? - pytam, na nieporadnych nogach dobrnąwszy do kuchni. Itede zniżył głos i wchuchnął mi wprost do ucha jakiś rozmemłany tekst:
- Nudno się zrobiło. Spadamy stąd? Co myślisz o tym?



*


  W "moim" fotelu znalazłem Brunetkę z Rudą na kolanie. Obie, pojadajac oscypek, patrzyły z zainteresowaniem na pomalutku otwierające się wejście do łazienki. Powstająca w nim szpara, ukazywała stopniowo coraz obszerniejsze fragmenty wykąpanego Pasterza, który wpierw otworzył drzwi, a potem zajął się mocowaniem ręcznika na biodrach.
- Krzywe nogi, hi,hi! - zapiszczały Blondynki, przypadkowo siedzące także w dobrym widokowo miejscu.
- Mężczyzna powinien mieć krzywe, żeby nie wyglądał jak panienka - dziwnie głośno i na temat zaofiarowała się moja (jeszcze niedawno) Brunetka.
- Jasne! - poświadczyła Ruda.
W świetle drzwi od kuchni ukazał się Itede. W ubraniu, ale stawiający nogi możliwie najkrzywiej.
"Chyba wszystkich pokręciło" - pomyślałem przyłapując swoją rękę na ukradkowym przesuwaniu się wzdłuż mojej własnej nogi. Noga była, mniej - więcej, prosta. Dosunąłem się wraz z krzesłem do krawędzi stołu (żeby dosięgnąć dość daleko stojącej butelki). Nogi schowałem pod obrus.
- Najwyższa pora czegoś się napić! - ogłosiłem stanowczo. Odzew społeczny nie zawiódł mnie:
- Jazzski prawdę gada. Samą prawdę! - przyłączali się kolejno w aplauzie, jakbym wymyślił całkiem nową jakość.
"No, to - świst! No, to - zbyrk!" - rozeszły się w tekście Blondynki.
"No, to - po maluchu" - dodał ten... rozluźniony - ciągle w ręczniku.
- "Lepiej się licz ze słowami!" - Blondynki znów jednak się zeszły.
- "Niech nam żyje i wyrasta!" - rozjaśnił się Itede i przeciągnął, z rękami za głową.
- "Co ma ożyć i się podnosić?" - spytała z łazienki Ruda - chyba porządkująca tam po Pasterzu.
- Pijemy, do kroćset!, czy nie? - nie wytrzymałem.
- "Niech nam gwiazdka pomyślności" - Brunetka stuknęła się kieliszkami z Itedem, a po toaście usiadła mu na kolanach. Nogi Itedego przyjęły krzywiznę całkiem już wydatną. "Daje sobie chłopak radę" - pomyślałem i nalałem sobie powtórnie.
- Co tak krzywo na mnie patrzysz? - nie tracił humoru Itede.
- "Wcale nie na ciebie patrzę" - odpowiadam. Przecież nie powiem mu, że ma coś krzywego, bo zaraz jeszcze bardziej się ucieszy, a z kolei, jutro - będzie miał mi za złe.
- No, to na drugą nóżkę! - zabrzmiało pijacko z Itede'owych kolan, po czym i wódkę i nogę - zmieniono na następne. Blondynki obstąpiły Pasterza i przekomarzały się z nim na temat najlepszych sposobów uwiązywania ręcznika na biodrach. W kuchni natknąłem się na Rudą. Szukała po szafkach czegoś na mdłości.
"Co ja tutaj robię?" - przyszło mi do głowy pytanie, i już nie chciało się odczepić. Postanowiłem, naprawdę, wypić jeszcze dwie lufy i "po angielsku" zniknąć.
- Hej! Jazzski! Nie pij samotnie, bo sam sobie na pogrzeb pójdziesz! - to jedna z Blondynek, kompletnie już rozregulowana, zagdakała samodzielnie.
- A, czuję się jakiś, taki... pochowany.
- Nie rozumiem (?) - Nie możesz się poszukać?
- Właśnie. Zupełnie nie wiem, co ja tutaj robię.
- Jak to? - pijesz, bawisz się i wszystko jest ooo keeej!
- Naprawdę? - Złotko, życie mi wracasz - westchnąłem z sarkazmem.
- No, to - na razie, pa! - bo Ona mnie woła.
Wtedy już - rzeczywiście - wypiłem, zagryzłem, i tyle mnie widzieli.
  Za drugim skrzyżowaniem dogonił mnie zygzakujący po chodniku rower. Obecny na jego pokładzie Itede, niezmiernie ucieszył się na mój widok:
- Musiałeś wyjść niedługo przede mną (?)
- Szedłem powoli. Co cię wygnało? - przecież nieźle wam szło z tą Brunetką?
- Daj spokój! - Rzuciła pawia na moje spodnie, a potem zamiast się nimi zająć, godzinę czyściła sobie zęby i odnawiała makijaż.
- Tak to jest, bracie, z babami. Niby chcą, niby nie chcą, zawsze gmatwają sprawę, żebyś nie wiedział, na czym stoisz. Bo to jest ich jedyna broń i przewaga.
- A ty, dlaczego poszedłeś? - jedna blondynka się tobą interesowała.
- Blondynki były "twoje". Ja nie mam serca do blondynek. Jak mam się przebijać przez wieczne "hi,hi,hi" i "ble,ble,ble", to odchodzi mnie wszelka ochota.
- Twoja brunetka nie była wcale od nich mądrzejsza.
- Ale miała wszystkiego - po dwa, a nie po cztery, i jeszcze - w przyjemnym rozmiarze.
- Dało się namacać. W sumie - szkoda, że nic z tego nie wyszło.
- No, zaraz! - Pasterz przecież "zaliczył", Rudą. Taki niepozorny, a - popatrz!
- Jazzski, ona sama weszła mu na widelec. Chociaż, działał bez kompleksów - skubany!



*


  Nazajutrz, przy rannym posiłku, kolega Pasterz bez nijakiej delikatności, powiada:
- Gdzie was wczoraj wcięło, do licha?! Panienki o mało - co się nie zmarnowały!
Przy owcach za was tyram i jeszcze przy "tej robocie" trzeba was zastępować.
- Co, niby, musiałeś za nas robić?! - pytamy równocześnie - niczym blondynki, acz z rosnącym moralnym niepokojem.
- Ktoś przecież musiał zadowolić te napalone "papużki - nierozłączki". Jak się uwiesiły mojego ręcznika, to w końcu nic z niego nie zostało. One od początku wieczoru każdy temat wykręcały w stronę pościelową, nie? Potem jeszcze Brunetka wydobrzała i też zaczęła się uskarżać, że się ją zaniedbuje. Człowiek po tej góralskiej diecie tyle ma mocy w krzyżu, że ją też, ostatecznie, wziąłem "na warstat". A te dwie diablice się przyglądały i tylko chichotały, żeby tak "nie mlaskało" - bo sobie pójdą. Oj, chłopy, ale jestem wykończony! Co wam odbiło, żeby się tak nagle zmyć?
- Pasterz! - nie gadaj. - One wszystkie z tobą poszły?!
- A co! - łaskę robiły? Przecież były z góry zapłacone na całą noc.
- Co!!!
- Za całą noc.
- To, one, były... z agencji?!
- Nie - z Armii Zbawienia! A skąd, u licha, wzięłyby się takie cztery chętne, w domu, gdzie wszystko śmierdzi wędzarnią, jak u jakiegoś pastucha?



*


  Umyśliłem wystrugać sobie gęśle. Takie prawdziwe - muszą być wydłubane z jednego kawałka drewna. Mam w piwnicy wszystkie odpowiednie narzędzia. Można powiedzieć, że jestem już w połowie roboty. Itede był wczoraj i pokazywał fujarkę. Sam zrobił i całkiem nieźle mu wyszło. Ja, oczywiście, wykonałbym ją lepiej. W sprawach muzycznych Itede, to przy mnie - cienki bolek.
  Mamy plan taki: Opracujemy kilka chwytów i od czasu do czasu w barze "Piano" , czy innym, wyciągniemy instrumenty. Panienki zawsze leciały na muzyków. - Inteligentni, wrażliwi, delikatne dłonie, itd.
  Pasterz nie należy do zespołu, to jasne. Powodzenie trzeba sobie zdobyć pewnym artyzmem w działaniu. Kupić, to każdy potrafi.














strona główna

(RYSUNKI
dla
dorosłych)













JA CHCIAŁEM DOBRZE
moralitet

  Za młodu mama wpajała mi: Zawsze podziel się z biedniejszym, albo głodniejszym. Życie ci za to odpłaci. Człowiek w ten sposób swoje człowieczeństwo polepsza.
  Wyrosłem w tej doktrynie. Ale cóż z tego, jeżeli całymi latami nie trafiał mi się podczas posilania nikt, na kim bym się dogodnie zlepszył? Każdy kolega ma jakieś swoje własne smaki, czy diety; koleżanki ponadto chronicznie zapadają na zespół odchudzania.
  Pewnego niewinnie zapowiadającego się dzionka, kolega z którym pracuję w jednym pokoju, wreszcie zasygnalizował wyczekiwany problem: właśnie jest głodny i nie mamy czasu, żeby wyskoczyć coś zjeść za rogiem.
  Ile to ja lat czekam na taką okazję? - Wyjąłem efektownie przygotowaną kanapkę made by "tymi ręcami" i skromnie podałem koledze. Moje małe szczęście rozsadzało mnie naprawdę tylko odrobinkę.
- Jeśli z szynką, to dziękuję. - Zaskoczył mnie kolega.
- Nie, to nie. A... ty masz coś przeciw szynce? - Dobra szyneczka z Marktkaufu!
- Nie o to chodzi. Generalnie nie jem mięsa, bo pochodzi z zabicia zwierzęcia.
- No, tak - zatroskałem się - a ryby jesz?
- Ryby - tak.
- Nie rozumiem. To łowią dla ciebie takie... już nieżywe? - zapytałem złośliwie, bo ja czasem robię się złośliwy.
- Nie żartuj sobie. Ryba posiada inny stopień świadomości niż ssak. Chyba nie trzeba ci tego wyjaśniać.
- Dobrze, dobrze. Inny. Ale mniejszy, czy większy? (złośliwie).
- O jej! Wiadomo, że mniejszy.
- To znaczy, nieprzytomnego zabić - bardziej można? - zapytałem już niezłośliwie, tylko zaciekawił mnie problem.
- Ależ ty jesteś złośliwy! - Ten nieprzytomny wcześniej miał świadomość i później też będzie miał.
- A ryba też może ewoluować i kiedyś uzyska - uparłem się.
- Tylko, że nie w tym pokoleniu.
- To jest moralność fałszywa, wiesz? Zjadasz przodka inteligentnych istot.
- Wiesz co? Męczysz mnie. Masz problem, to idź do psychologa.
I tu mi dowalił: Rzeczywiście, po co się go tak czepiam? Odczepiłem się natychmiast, ale nie od razu odzyskałem dawniejszy spokój. Może ja też jestem mordercą zjadającym współbraci na tej planecie?
  Nazajutrz problem gwałtownie przypomniał mi się na widok kolegi, uzbrojonego w minę waleczną. Będzie potyczka - pomyślałem, więc zagadnąłem niewinnie:
- Zastanawiałeś się nad rybą?
- Tak. Najbardziej lubię łososia.
- A rybę latającą zjadłbyś?
- Do czego zmierzasz?
- Bo myślałem długo...
- To widać.
- ... i nie mogłem wydedukować, czy ptaki jesz, czy nie.
- Ptaków nie jem. To jasne dla każdego inteligentnego, że...
- A jajko? - Wiesz, życie poczęte i te rzeczy. Tam w środku jest maleńki kogucik, albo kurka.
- Jeśli były "te rzeczy". Bo musisz WIEDZIEĆ, że nie wszystkie jajka są zapłodnione.
- Rozumiem. Dlatego się je prześwietla i sprzedaje osobno jako "aktywne" i "nieaktywne" - zakpiłem bez litości.
- Zbiłeś mnie z tropu. Poczekaj do jutra - przygotuję się.
Powinienem wracać do domu z poczuciem wygrania bitwy, ale jakoś - nie. Martwiło mnie już, dokąd nas ta dyskusja doprowadzi. Czy prymitywnie obawiałem się przegranej? - może. Wszystkich rozumów przecież nie pozjadałem (o rany! - to byłby przecież kanibalizm!), lepiej pójdę na piwo.
  Następnego dnia kolega wydał mi się chudszy na twarzy (dobrze to ująłem?), w każdym razie, rysy mu się wyostrzyły. Odezwał się pierwszy:
- Nie jem ryb! Wszelkie nieżywe mięso było wcześniej zamordowane.
- Podobasz mi się, wiesz? - mówię, chociaż z pewną skruchą w głosie - ale co z mlekiem i jego przetworami?
- A Ty co - dalej się będziesz czepiał? Patrzył na mnie, słowo daję, chyba błagalnie. Ale w trakcie tego patrzenia wykalkulował odpowiedź: - nie jem! Wszystko co służy dawaniu życia, powinno być pozostawione w spokoju. Mleko powstaje w celu wykarmienia dziecka. Gdyby naszym matkom jacyś kosmici odbierali mleko, takie podejście byłoby dla każdego człowieka oczywiste.
- Pięknie, pięknie... - nie wiedziałem co dalej powiedzieć. Raczej się zgubiłem. Było oczywiste, że kolega się zagalopował. Robi się niebezpiecznie. Przecież już tylko mały krok do odkrycia, że rośliny też mają swoje potomstwo, a ziarna to nic innego, jak ich dzieci. Tego dnia patrzyłem z prawdziwą troską za odjeżdżającym z parkingu kolegą. Miałem wrażenie, że za chwilę zawadzi o filar. Na pewno jest osłabiony. Ile można przeżyć na skrobi i owocach?
  Kolejne dni były nijakie. Obaj staraliśmy się nie poruszać drażliwego tematu. Ja zjadałem swoje kanapki w toalecie, on nie jadł chyba wcale. Zachowywał się jak baba w swoich trudnych dniach: Nagłe zmiany nastroju, krytykanctwo, fochy. Sprawa na pewno nie była rozstrzygnięta i nie miała najmniejszego zamiaru rozejść się po kościach. Chodziłem wokół niego na palcach i bałem się, nie wiedzieć - czego.
  Któregoś dnia jakaś świnia przyniosła do pracy gazetkę, która powinna być zakazana, jak najgorsze świństwo. Pisali w niej o eksperymencie z roślinami: Jeśli jedną roślinę przypalano, czy też zadawano jej inny gwałt, to roślina bliźniacza, nawet oddalona, miała objawiać cierpienie, które manifestowało się zmianami jakiegoś napięcia na powierzchniach liści. Przypadek kolegi był wtedy już na tyle sławny w firmie, że przyjeżdżali z innych pięter, oglądać go. Łajdactwo! Raz, nawet wyrzuciłem dwoje takich, którzy bez sensownego powodu pętali się w naszym dziale. Gazetkę mógł podrzucić każdy. Nie wiem, czy kolega ją przeczytał, ale napomknął w pewnym momencie coś o inteligencji roślin. Zmartwiałem wtedy na chwilę, pamiętam.
- Słuchaj - powiedziałem - chyba nie odbije ci do tego stopnia, żeby...
- A jeżeli tak, to co? - zabronisz mi?
- Stary, ja cię proszę. Pomyśl, zanim coś istotnego postanowisz.
- Właśnie już pomyślałem. Rośliny są organizmami bardzo skomplikowanymi. Słyszałeś o pamięci komórkowej? Dzisiejsza roślina to n-te pokolenie pierwotnej komórki pływającej jeszcze w pramorzu bez tlenu i będącej naszym wspólnym praprzodkiem.
- Wiesz co? Trochę później, kiedy już twój przodek był oddzielnym organizmem od mojego przodka, mój przodek musiał tak przywalić twojemu w czubek organizmu, że po dzisiejsze pokolenie utrwalił się wasz defekt rozumowania.
- Ale, człowieku, nie rozumiesz że to wszystko jest logiczne i konsekwentne? Sam mi pierwszy powiedziałeś o rybie. Nie można świadomości mniejszej przyjmować za nieistniejącą. A rośliny mają świadomość w takim wymiarze, jaki jest im potrzebny do egzystencji. Ich rodzaju egzystencji.
- Stary, pomyśl: Ty personifikujesz rośliny. Przydajesz im cech, których nie mają.
- Matka mi powtarzała: Nie czyń drugiemu - co tobie niemiłe. A zamach na życie jest zbrodnią największą. Tobie matka niczego nie wpoiła?
- Wpoiła. I teraz by szczerze żałowała. Psia krew! Co będziesz jadł?! - Powietrze?
- Muszą się znaleźć jakieś syntetyki. Już obłożyłem się książkami. Nie ma strachu.
- Bez naturalnej żywności daleko nie zajedziesz. Teraz szwankuje ci głowa, jutro mięśnie, pojutrze fiut i na tym się skończy ewolucja twojego podgatunku, Misiu.
- Nie ma obawy. A może... ty mi zazdrościsz? - Bo ja już mam oczyszczony żołądek, sprawniejszy umysł, a to dopiero początek.
- A widziałeś się w lustrze? Wyglądasz jak śmierć na urlopie. Był taki kawał o gaździe, który uczył konia nie jeść...
- Znam. Ten koń był wcześniej otyły i miał nadciśnienie.
  Było to ostatnie zdanie które usłyszałem od kolegi w tej części jego życia. Później był szpital, kolejny szpital, utrata pracy, zmiana filozofii życiowej i zmiana środowiska.
  Nieee! - to nadal fajny facet. Nie pracujemy w tej samej dzielnicy, ale umawiamy się czasem na piwo. Umie się inteligentnie bawić, śmieszą nas te same dowcipy, tylko kiedy wypije za dużo, zawsze bierze się do bitki. Do kogo startuje? - Ano, do mnie. Tylko do mnie:
- Gnoju! (to ja) - Ty mi życie złamałeś, ble, ble.
- Opamiętaj się, stary, bo zostawię cię samego w tej knajpie. Nie byłem jakąś twoją - cholerną - narzeczoną, żebym mógł ci złamać życie.
- Ale rozbudziłeś we mnie ideały, które potem zdeptałeś, a ja się zawsze, ble, ble, jak w coś angażuję, to, (tu wyrazy) serio. Zawsze serio! Ty wiesz, że ja teraz jem nawet, pierdolony, smalec? Po co mi mówiłeś o rybie? Przecież ja tylko, zwyczajnie, nie jadłem mięsa i żyłem nie wadząc nikomu!



*


  Mamo, w co Ty mnie wpakowałaś? Ja chciałem dobrze!












strona główna

(RYSUNKI
dla
dorosłych)













ZIMA
igraszka

Zima. Sypie. Drzewo. Gałąź.
Ptak wędrowny na niej siadł.
Kucnął. Zrobił. Poleciało.
Śnieg przyprószył zbrodni ślad.












strona główna

(RYSUNKI
dla
dorosłych)











  ANALFABETOM LŻEJ
  NIEZROZUMIAŁY EPOS WIERSZEM BIAŁYM
  (w języku bacajazzskim)

    Nienagannym arcydzieła tropem, co angielski był, jak chrześcijańska była ona i jej strona, w zbawiennym przeciwieństwie "Jazzski" ebay ARKA- OMEGA deska tarasowa echo pruszcza echo pruszcza + ratownictwo program do odzyskiwania zdjęć promień atomowy" anionu chloru Soggy bottom boys terminus themes ubezpieczenia społeczne ubezpieczenia .24hpoker.com .babyboom.pl .bank.pl.p k o .com .g .kredytbank.pl .lotto.pl .mediamarkt.pl .nasza-klasa.pl .onet.pl .pl .poszkole.pl .stallas.pl @http;//public.servicebox.peugeot.com; ]http://nasza-klasa.pl/.com +domy drewniane 10 BRYGADA LOGISTYCZNA W OPOLU 10 JEDNOSTKA LOGISTYCZANA W OPOLU 10 JEDNOSTKA LOGISTYCZNA W OPOLU 10 najgorszych tortur 100billiontrees 10619taipei 10JEDNOSTKA LOGISTYCZANA W OPOLU 11 września 1939 walki pod Łodzią 123wallst 1350 177 13ppt5s46 13ug364ma 13vtmdld9 2 20stravel 252520satellite 253dpoints 253dpusan 2f10583 36,6 36.6 3695821470kijghghgy 3d403892572 4156402 4kids tapeta 5 liga 566 5009 588301 5maiao 61415|site 63717086048 7953695|site 7zip 89.230.141.150 8f9c91fa83ed0ed85191847e726226be 90 906a28f29d60390459 90min.pl a.pl abra meble bydgoszcz ac active24 activjet adam spałek kuria admoto adobe adonai ads.cz ae poznan ae poznan' aeratorlawn aerobik wodny aerobik wodny gdansk African Eden afrodyta za darmo afrodyzjak aga san-kabiny łazienkowe agata mróz agatawełpa aglomeracje agnieszka wlodarczyk agregaty chłodnicze okazja Agresja dzieci agresja zdjęcia agroturystyka darłowo AIDA ail ailit akademia morska akademia przedszkolaka radzymin Akcesoria akcyza o samochodu AKT ODDANIA SIE MATCE NAJSWIETSZEJ aktualne oferty pracy kwidzyn aktualności kadrowe archiwum akty al aldimeble.pl alegro Alegro odzież alegro.pl Aleksander Olszewski alfa romeo .be alfa romeo 145 aliens vs predator 2 alkomaty alleg allegro allegro,pl allegro.lp allegro.pl alpina ambasada kambodży w polsce ambulans w cedrach wielkich american pie ameryka amiloride amor games amortyzatory Clio 2003 amx cs andrzejki angielskie-slowka ANGLEL animal porno anioly anonimowi alkoholicy anonse anonse pań anonse.pl anr olsztyn anslit.ru anteny alan anteny president antykwariaty anzeigenpreisejahr ańsk aoto moto Apokalipsa czas spełnienia . apollolaser apothe arcon spolszczenie argos arianna ariva1 arka gdynia aronia - przetwory ars medica Artur Andrus asentra a wątroba aspclient aspirin atcy móch atlanta atom oto atomoto auchan białystok audi audi 80 audi Q7 australia auta author auto auto allegro auto gielda Auto giełda Auto giełda samochowowa w Niemczech auto moto auto ogłoszenia auto res auto scout24 auto scout24 de autohandel autokary autokomis łódź trafcar autoscout24de. autoskoda.pl autostrady 2012-mapy avast avast doenload avg free.0 avira za darmo avisynth+ avon avon polska avon.pl awaria lodówki awatary azs w szczecinie b"'>kody do gry Gothic3 b00000iplc b0351500 babyliss badania nad hałasem badania nad hałasmem badboiz bajki dla dzieci bajki dla fdzieci balkony balkony drewniane balustrady Garwolin bałtyk gdynia bangbros Bank BPH bank pko BANK SLASKI banki bankier.pl bankspermy baran barbi ubieranki bartosiewicz BARZANTY basen w Zielonej Górze basia z sokolki bblukas bblukas@wp.pl be beautifulbritishcolumbia bedingung beowulfbody berlin best mall beta zbiornik beton na fundamenty bewicks Białka Tatrzańska "Wojtuś" białystok biblia biegunka bielizna bilard 8 bilard wp BILETY NA MECZ POLSKA -IRLADIA biorytm biszkopt z mąki ziemniaczanej BiteFight Biura nieruchomości szczecin Biuro nieruchomości pod basztš Szczecin Biuro nieruchomości pod basztą Biuro nieruchomości pod basztą szczecin biuro podrózy blondynecka171@wp.pl bloodwars BLUZECZKI MY LITTLE PONY bmail.neostrada.pl bmw m6 bombki choinkowe boo ography borgar bouchardfun Boxing K1 Bob Sapp vs Kimo - Mike Tyson bp braciapolscy. pl bramka bramy garażowe braniewo branża w gospodarce narodowej brawoteens.com brazzers.com browlaw bryczesy brzskĂ˝ brzuchomowca budokai BUDOWA silnika CDTI bundle burt munro busy garden Butler 4012 buty buty oru car.co.uk/used-car/land/rover/freelander bydgoszcz bydgoszcz firmy transportowe bydgoszcz hundai byk BZWBK bzykanie c60.pl cachedmomin cachedsravasti Calcitanin Calcu tanin calicopro nunciation callorhynchidae cambridge cuir cambridge skóra canon eos 3000n canvasestagspot car shop.uk carbide iron carrefour cartonnetlork cartoon network castlezl castorama cb radia cb radia president ccc cd-acsion.pl ceneo ceneo.pl Centrum handlu hurtowego nadarzyn Centrum Szkolenia Artylerii i Uzbrojenia ceny mieszkań w 2009 ceny zbóż cerutin charakterystyka Hrabiego w Panu Tadeuszu charakterystyka Hrabiego-Pan Tadeusz CHARAKTERYSTYKA ZBYSZKA Z BOGDAŃCA chat bukmacherski chicken chłodzenie cpu chopin choroba wrzodowa jelit CHOROBA ZAKARZONA ESPEREUS choroby choroby zawodowej choyote christmas gospel chruzik cia ciagniki ciaza Ciągnik Ursus C330 ciąża ciepliński ciepły odcień miodu cieszyn cinema bemowo cipki cirquescirques cisna citibank.pl citroen c3 citroen gliwice citroena warszawa civilization pl download club sigma clubbing cmentarz komunalny junikowo cmentarz rakowicki cmentarz sopot cmentarz ul. ściegiennego poznan lokalizacja grobu cmentarz wawrzyszewski cmentarz wawrzyszewski - groby cmentarz wawrzyszewski - pochówki cmentarz wawrzyszewski - zaczkiewicz cmentarze cmentarzesciegiennego co co enzym wikipedia co oznacza oceano de fuego co oznacza oceanu de diego co zrbić żeby buty nie obcierały co zrobić żeby buty nie obcierały colon c com comcom comercial comperinglogarchive compremedication contakt corny33 corporate limousine cosinus costacja.pl coth covalently bound crak do the sims 2 crazoldmom.com crazoldmoms.com crazyoldmom.com croma cucl2 cukrzyca-sposoby leczenia cyfrowy polsat cyklotur cysta cysta wąrobowa cysta wątrobowa cytadela.pl czas chonoru film czas present perfect czashonoru.pl CZAT czateria.interia.pl czateria.pl czecho pl czempas -Czesław Niemen członek w spoczynku czubowna czy mieszkania będą droższe czyszczenie nagrobków czytniki kart tv sat ćwiartka d1hoiaa7tdxnyoa dachówka karpiówka dal dzieci dalliis darmo darmowa bramka sms darmowe darmowe dlugie filmy erotyczne darmowe filmy darmowe filmy erotyczne darmowe filmy erotyczne z fabula darmowe filmy porno darmowe filmy zamczysko darmowe gry darmowe gry amor games darmowe gry do grania darmowe gry komputerowe darmowe gry na komorke darmowe gry na komórkę darmowe marsze weselne darmowe mp3 darmowe porno darmowe porno filmy darmowe programy darmowe programy do kamer darmowe.filmy.porno. darmowy program antywirusowy darzysz data święto zmarłych w Niemczech dayton de3 dekodery cyfrowe dekoracja okien dekoracje ślubne description:naszklasa description:pack2 description:sakralne description:satelita description:ścinanie description:śliny design mebli Detox deu lanos deu lanos serwis devil doll.eu Devil May Cry 4 dezerter dhl diablo 3 dicscostacja diecezja.łowicz dieta dieta "jelito grube" direcktx download disco polo discount discout disponibilite disuseby dj lysy-syfa juz mam dj magic dla przyjaciela do glazury doblo fiorino dobra erotyka dobre programy Dobrowolski Zbysław doda doda bez majtek Doda i majdan nago DODA KARAOKE.PL doda zdjęcia nie daj się dog de bordeaux dojrzałe dokumentĂłwrun on dolsi..pl dom projekt.pl dom z bali Domaines domar bydgoszcz dominacja.ogloszenia DOMINOS.CO.UK domiporta domuwki domy jednorodzinne-kosztorys domy mieszkalne z bali domy z bali donaldt1 dore metallurgy dorota domeradzka dostarczenie elektryczności K-KOźle download Guru Josh Project - Infinity 2008 dowody w istnienie Jezusa draczyn drawa drawsko pomorskie Drawsko pom drawsko pomorskie drewno z ukrainy droga nr 8 druki delegacji drzewa iglaste drzewo genealogiczne morawskich drzwi szklane drzwi szklane gdańsk drzwi-montaz ZORY dsl.cz DSLR - A200W dukowanych dupeczki galerie sex dupy DUZY U MURZYNA duży lotek duży lotek 30.10.08 duży lotek losowanie 28.10.2008 Duży Lotek wyniki Dwa pokolenia Jerzy Duda Gracz dworki Dydaktyka języka niemieckiego dynie na hallowen dyrekcja dróg i autostrad katowice dyskoteka sigma lipnica wielka dza na kompa działanie rumianka Działka inwestycyjna Mazury dziennik.goganci.pl dzień kozła dzień zaduszny dziewczyny dziwne nwynalazki dziwne wynalazki Dziwnów dżem z tarniny e e mail e my e.pl e.sggw.waw.pl earsears ebay ebgz.pl ebooki angielski-slowka eccoholiday ECDL echo pruszcza echo pruszcza pogotowie ecyklopedia efakt.pl efakty.pl e-go egoisci egzamin gimnazjalny 2005 einkaufssonntag ek.pl Ekologiczna szkola podstawowa eksa eksploracja El Palcio elbląg24 elbląska uczelnia humanistyczno ekonomiczna Eldom electro world gdansk elektrownie sloneczne elektrownie słoneczne el-ladies.com ELVIS PRESLEY elzbietaordon nasza-klasa.pl ełazienki ema city emerytura a staż pracy empik emule emule do ściągnięcia en.wikipedia,org en.wikipedia.org encyclopediavomiting encyklopedia encyklopedia medyczna encyklopedia sztuki Enditall2 endmark enigma e-ogrody@agora.pl epistemologists epson epuls epuls.pl era era.pl erotyczna.bielizna. erotycznyblog.pl erotyka erotyka-faceci erta eska eska tv eskap eslupsk esyjet etiopia eugeniczne euro 2008 europa eve angel eventsphoto evildoll.eu evi-med Ewa Galewska exklusi EXPEKT BOKS REKLAMOWY exsite.pl extranet.amg.gda.pl F! f.1 f1 fabryka gwiazd.pl facebook fallout 3 fani kreskowka fanuk fashionstye.pl feel FEEL KARAOKE feel karaoke.pl FEEL KIEDY PRZY MNIE SPISZ KARAOKE felga stalowa felgi ferani rosso ferarri rosso fiat bravo fiat grande punto fiat punto fiat seicento ciśnienie koła fiat wyprzedaż fiaty fiaty dostawcze Filar sp. z o.o. inowrocław FILIPJAK IZABELA film komediowy szklanką po łapkach film komediowy szklanką po łapkach 2 film Na Wspolnej film naga broń 1/3 film terminator filmiki filmiki maszyn rolniczych filmy filmy do scigniecia za darmo filmy erotyczne filmy erotyczne z fabula filmy erotyczne zamczysko filmy erptyczne filmy kinowe filmy komediowe z nilsenem filmy sensacyjne filter Qin filter Quin filtr Quin fiorino firefox fjlmy flamenco-muzyka, flamenco-muzyka,video flowers nord.com.pl flowersnortica. focus park bydgoszcz ford ford connect ford fiesta ford obniżka cen ford osobowe ford transit ford wyprzeadż ford wyprzedaż forecourts. format mov Formuła 1 grand pri brazyli Formuła 1 grand pri brazyli forum budowlane forum laptopy forum paintball forum.gzowski.opole.pl forumkulturystyczne.eu fotka fotka.pl francja radio free code for rogers unlock canada n95 8g free porno free seks freemobo freleazar fruzia.pl frykowska fryzury ftskarten FULDA fundusz mikro futbol małopolska futrzak2 g5n gadu gadu gadu gadu dowloaden galaxy.uci.agh.edu.pl galaxy.uci.agh.edu.pl/stepien galeria jaslo galeria jasło galliotdirector gameboy gangel gaocxxnyoa garnishesprovides garrincha gasthaus@urzn.at gay gay,pl gazeta praca gazeta prawna gazeta wspolczesna gdański ośrodek szkolenia nauczycieli gdzie lezy bochnia gdzie wystawiono dziady mickiewicza gdzie wystawiono po raz pierwszy dziady mickiewicza ge fanuk gej galerie geje gemini.tgp geografia geografia-świat getinbank gfdytdertxekj gg gielda giełda samochodowa seat giełda towarowa gify gwiazdki Gimnazjum Dwa pokolenia Gimnazjum Jerzy Duda Gracz, Dwa pokolenia GirlsGoGames GISLAVED gladiatus.com gladiatus.com] glitery.l głosuj na zuzie główny urząd ceł gm opatowek gmail gminazbaszynek.fora.pl gofin gogolice goldleo GOLENIÓW FESTIWAL HANZEATYCKI gonzo-movies.com besher opieka w nowym stawie zatrudnie grafika.pl gorączka nudności gorenje gospodarka gość niedzielny gothic 3 na komórkę gothic3 na komurke gotowanie po śląsku górska gp brazylii gps opinia gra auta zigzak maklin.pl gra auta zygzak maklin.pl gra chicken gra milionerzy gra tysiac gra zrób własną pizze grajteraz.pl grannypornmovs.com gratka gratka działki greensnd grono grono.net gry gry dla dwóch osób gry dla dzieci gry dla dzieci samochodowe gry dla dziewczynek gry do ściagniecia gry dziewczęce gry i zabawy dla dzieci gry internetowe gry mahjong gry o autach dla dzieci gry o świnkach gry onlein gry online gry onnline gry pl gry samochodowe gry sportoe gry wyścigowe pl gry wyścigowe gry,.pl gry. chicken.pl gry.gry- online.pl gry.pl grypl grz grzenia wiersze grzybiczy grzyby grzyby jadalne grzyby trujace GUNTRII gustave flaube gwiazdy gwiazdy tańczą na lodzie haki obejmy hartelhttp hattori hanzo hattori hanzo broń hattrisck.org Helios olsztyn heliosnet.pl hemi sync hip hop sokolka historia współczesna hitman 2 hity muzyczne Holandia hollister homepageinformation homoseksualiści honda czesci honda rozdrabniarki hormeel horoskop hosting hot rods by boyd coddington hotel kujawy włocławek hotrube how 12528 choose godparent hp deskjet 3550 hp deskjet 3550c i vista HP PSC 1510. HP PSC 1510 http.//public.servicebox.peugeoy.com; http//dziennik.giganci.pl http//images.epilogue.net/users/jae/Champion.jpg http//poczta.wp.pl http://buziaczek.pl http://e-sp4.um.suwalki.pl http://rapidshare.com/ http://rebuild-credit-line.cn http://tomtom.com/plus http://www.mks.com.pl/skaner/ http://www.sonnhof.org http://www.torrenty.org/ http;//auto-iwona.otomoto http;//rzetelnosc-leg.republika.pl http;//www.exstradom.pl/domy humor humoron HYMNY KASPROWICZA i i don't carehttp://pl.youtube.com/ i5et5hbpsar55xnyoa ia iasto.pl\ id;olfpq;azx idol ie ienerberger@wp.pl igi 2 crack igmund igor kryszyłowicz igor kryszyłowicz piekary slaskie igor kryszyłowicz restauracja ik usług malarskich ika.pl Ilawa ile ludzi mieszka w katowicach ilove Ilove.pl imenden img303 imieniny imieniny sławomir impreza w niedziele poznan in indeks lekow ineducablewyniki inema city info zoz wawer Informator kulturalny - Poznan ing initeria inkaufsonntag Inn Comfort liverpool inna hermi i jej miłość inna-hermo-i-jej-miłość innovativi inoteska INSP.NADZORU INSPEKTOR ROBOT DROGOWYCH instalka windows media player activex Instytut Żywności i żywienia intellignet inter video win dvd interia interia.pl interkar.pl interklasa kurs internetowy translator angielski intra game inwestycje II rp inżynier akustyk politechnika ip ipn.gov.pl itclamshellsclamshell itv itvp iumclub.pl Izabella Anuszewska izba celna opole j=prochowice.pl">prochowice.pl jacht chochlik jacht chochlik sprzedam jak korzystać z emule jak napisać biznesplan jak placic karta kredytowa jak policzyć schody jak rozmawiac z kobieta jak sciagnac pliki mp3 jak sciagnac z wrzuty jak ściągnąć pliki mp3 jak utworzyć drugie konto na wp.pl jak zmienić hasło jak zostać akustykiem jakie są pozytywne a jakie negatywne skutki globalizacji jakkraje bogate mogąpomóc biednym jakości życia chortch JAN KASPROWICZ JAN KASPROWICZ - HYMNY JAN KASPROWICZ - HYMNY ZAWIERAJĄCE KATASTROFIZM jana cova Janki janusz koloska Jarosław Wiśniewski inowrocław Jarosław Wiśniewski inowrocław u sł u g i javaTM jazdy pks gdańsk jebanie jenifer nago jennifer nago Jerzy Duda Gracz Jerzy Duda Gracz Dwa pokolenia jesienną depresje jesionka jesionka lotnisko jetix jetix.pl jetyks.pl jeziorak ilawa jezus jimmy bauer jnteria pl. john dere 6530 jolanta rutowicz nagrywa jop jrspolska.com jrspolska.com,pl jrzenia wiersze junghans jupqwzvx Jutro idziemy do kina jysk k k3arena ka.pl kabarety kaczordonald Kadafi kalinka kalkulator kalkulator oc Kamilka04 Kanada/Brampton/Ontario KARAOKE DODA karetka w cedrach karma royal cannin karmy dla psów karpacz kartki kartki na Boże narodzenie kaspersky kat deluna kata Katalog branżowy katalog SPAM katalog stron katarzyna figura nago KATASTROFIZM W HYMNACH KASPROWICZA katowice katowice aktualna liczba ludnosci kawalerowie kętrzyn cennik usług budowlanych kfimjeje5f7am8t KFZ-SERVICE ki niebieski kia.pl kierowca praca holandia kina w przemyslu kinga zybała kingazybala kino gdynia kino helios radom kino online kinoplex kirai KLASA klasa.pl klasyfikacja zawodów kto zapoczątkował klinika leczenia bezpłodności klub miłosników west klub sportowy mińsk maz kluby hondy civic kluby hondy civic w lodzi kluczbork.pl km gdynia kmp szczecin knmightfight.pl kod CPV ze wspólnego słownika zamówień kod pocztowy zagórów kodeki kodeks drogowy kody do gry Gothic3 kody do gry Gotki iII kody do gry serius sam 2 kody do gry świrus sam 2 kody do gta san andreas kody do gta vice city kody do gtaIII kolędy na gitare kolędy nuty kolor oczu kołłątaja Kołobrzeg ul Sułkowskiego 11 kołpaki kombi kominki narożne komis samochodowy seat komornik blokuje konta PZPN komornik sądowy w Żyrardowie komputery KOMPUTRONIK komudzwonią komunikatory kon dangerous konie KONSTRUKCJE STALOWE PROFIL konstrukcje stalowe rybnik korona kielce Kot Syjamski kotly c,o oraz palniki retortowe koty Kowalewo Pomorskie kozaczek krakownastarejfotograf krakownastarejfotografi krakowski szybki tramwaj krakowskie derby krapkowice kraśniański mirosław kreatyna kreatynina kredyt hipoteczny zawodowych kredyt na budowe domu kredyty bez biku krew w kale krewetki w ciescie krn kroki poloneza kronborg kronika sportowa krople dr. Bacha kryminalni krzysztof handzlik książka Polska Księżą Kapelani szpitali kubia kubica kubuś puchatek opracowanie kuchnia dziecinna KUCHNIA TV Kukołowicz Paweł kulki kulturystyka amatorska kupno mieszkań kurnik kurnik.pl kurs euro kurs instruktora kat. B w Białymstoku kurs instruktora kat. B w Białymstoku kurs instruktora nauki jazdy w Białymstoku kursfoto kursy walut kurtki męskie kurtki skórzane kurtki skórzane męskie kurtki skóżane męskie kurwamac kwiaty zdjęcia kwon KWP katowice kzk gop l l/ l'[kolwedrf741258693 *0 -/* 9 la rioja informatiomation la rioja que es labglass lachy.pl Laguna II test larssena lasa.pl laski le.pl lech poznan lech poznań lechia lederwaren legion pl download legionowo Legrand lekarz wizyty domowe łódź leki leksego leroy merlin leszno parafia Leśnik kobiór lex liberty seguros Libia liceum im. hugona kołątaja w warszawie lidiakraczyna@wp.pl liftelectric linie autobusowe do niemiec linie lotnicze z barcelony do poznania link domain link słownik link4 lipowicz urszula liryka pośrednia lista operatorów internet lista przebojów LISTA RMF FM liść czernicy litch literatki live sex list livesexlist livesexlist.com livn livrsports.pl lkkkl7iungdfbdf llection lmy nawoz logopeda krakow Lokal Primavera Warszawa lokaty losowanie lotto loteriada lotto lotto totolotek lotto wygrana z 01 11 2008 lotto wyniki duzego lotka lottomat Love luckyseven ludność katowice lwww.laki .pl lwww.tlumacz.interia.pl Łabiszyn i okolice księga gości ładne brunetki ładowarki ławka ogrod łąkorz łowiecki m macintoch macintoch polska macro macroop.pl macropl madej wróbel madej wróbel ruda ślšska mag.andrzej pięta magazyny zbożowe wynajem magnat edition 4 maieuticall mail.eldorado.pl majewski show violetta villas majewski show violletta villas makao maki -zdjęcia maków maz. makro pl malarstwo malarz malarz Werner malediwy. małgorzata handzlik MAM TALENT MAM TALENT-WYWIADY managementnixu manager piłkarski manager piłkarski online mapa czecz mapa europy mapa ogame mapa polski mapa samochodowa mapa samochodowa polski mapa świata mapa wojewodztwa mazowieckiego mapa wojewodztwo mazowieckie MAPA ZIELONA GÓRA ZNAJDŻ maps. mapy mapy geograficzne obliczanie skali marek mędygrał marietta salon mariusz pudzianowski marszy weselnych Marta Sawicka martyna miśków Masterlease masztal maszyny budowlane mature max deala max deala gra max diler mazda mbank meble agata meble kent mechanizm puttiego medico legionowo medycyna medycyna lublin medycyna naturalna medyko legionowo megane maska megastacja megawypas.pl mehranipeople mehrkein meincheim men merlin metadon metaloznastwo metathesis5 meteor.ie metin metin 2 spis questów Metin2.pl miasto Brańsk, powiat bielski, województwo podlaskie miasto Prochowice miejscowosc: kod miejscowosc: kod 89 - 652 mienie szczescia miesiaczkowanie mieszkania do wynajęcia might and magic onnline mijan mikołaj kopernik milionerzy millenium mini mini minigry.pl MINISTERSTWO PRACY RP miód pitny mira trans misaki miss parowozów 2008 miss polonia 2008 mito mlekser mlode blachary młoda para mobbing mobile de moda męska moja ostroleka moje gry moje programy mojegry.pl Monika Roncoszek monitor dotykowy monitoring czaplinek MONROE montaż i demontaż "maszyn i urządzeń" monterĂłw morbid angel morza Szkocja mosella polska mothersagainstdogchaining moto giełda motocykle motoryzacja motylek 2 dom jednorodzinny mouvances mowanie aut mozilla.opl mozilla.pl mozillla.pl możni z bażyn mp3 mp3 knife mp3 muza mpkolsztyn.pl\ ms msnc.om msze gregoriańskie mu online muhw multi kono multibank muzyczne muzyka chrześćjańska muzyka dla dzieci my bobs are ok- lene alexandra my boobs are ok- lene alexandra mydad mythologysponsor mytorrents mzk bydgoszcz mzk tychy n na gg nackedfunny.pl naczelna rada pielęgniarek i położnych Nagie Korepetycje Nagrobki najbardziej wymagająca gra pc najciekawsze filmy najgorsi psychopaci najona najstarsze polskie cmetarze chszescijanskie najwyższe wymagania nakedfanny.pl nakrętki podkładki nalewka z aronii namibia fremdenverkehrsb napisy do filmów napisy24 naruto szhupiden naruto szypu idę nasti ladies nasz raciborz.pl nasza nasza klasa nasza klasa pl nasza klasa pl. nasza klasa.pl nasza kllasa nasza lkasa.pl nasza_klasa nasza+klasa.lp. nasza+klasa.pl. naszakasa.pl nasza-kaska nasza-kasla nasza-klaa nasza-klas.apl naszaklasa nasza-klasa naszaklasa.pl nasza-klasa.pl nasza-klasa/pl naszaklasadzierzgon nasza-klsa.pl nasze gołębie naszklasa.pl -nauka j.niemieckiego gdynia sopot nauka jazdy nauti.org.pl nawigacja naza klaa naza klasa nazwiska neckar open neon zielony Nepal nerwica net.pl netforspeed.com netscreen netto next nextgrid Nfifa.3??.?? nic nie dojechali do mety niedrzwica nieruchomosci swieradowskie NIERUCHOMOSCJ PL nieruchomości nieruchomości gmina frysztak nieruchomości Trzęsacz nieruchomości w Kielcach nissan 4x4 nissan dostawcze nissan navara nissan osobowe nissan osoowe nissan x trail nissany nk no no co ty Nokia nokia7500 noncjusze Norauto nos novum organum-bacon nowe ceny nowe dowody na istnienie jezusa nowe gry dla d z i e c h i--- nowe samochody bmw Nowy Folder skompresowany (zip) nowy men nowy mini kros nowy prezes PZPN Nowy Wisnicz NOWY.TOMS'L npn nteria.pl NTERIA.PLWWW.I nuncjusze Nurofen nurofen - uboczne działanie ny na śmierć nysa.com.pl o koloru brąz O.N.A. mp3 peb o2 o2.pl o2\ oasis tours OB objawy rwy kulszowej objętość gazu w warunkach normalnych obróbka skrawaniem obturacja ochrona srodowiska ocr Oddział Detoksyzacji odeszli w tym roku 2008 odk sw turawa odk.zakopane odkurzacz zelmer odloty odnoklassniki.ru odwierty dla pomp ciepła odwodnienie odzież skórzana oferty pracy świętokrzyskie oficjalna strona dody ogle ogle.pl ogłoszenia prywatne ogłoszenia toearzyskie ogłoszenia toearzyskie warszawa ohlaszeny okna plastikowe pcv ola27.fbl.pl olecko wypadek olimpiada wiedzy o prawie olszaniecki olszaniecki edward olszewski aleksander om om.pl onet onet,.pl onet.pl onet.pll onet.poczta onet.poczta sympatia ontherun oogle.pl opera operationf lashpoint w 39 operationf operation flashpoint w 39 opis call of juarez opisy na gg OPOLE WOJSKO opony dostawcze Opony zimowe opowiadania erotyczne orange Orange Multi-Box orange sieć orange.pl orbit.com orcmagazine organizacja procesu montażu i demontażu orgkovno orgvillus Orlęta SPomlek ortega osc osiolek osloskop osminex osp siedliska Ośrodek wypoczynkowy "ARKA - OMEGA"ul.Sułkowskiego 11. Kołobrzeg 78- 100 ośrodki dla trudnej młodzieży ośrodki katolickie oświadczenie inwestora o właściwym oto oto moto oto moto pl. otodom otomoto felgi opony otomoto felgi opony peugeot 206 ove.pl owice Ozyrys Izyda - literatura ób własną pizze P.P.H.U jarosław wiśniewski P.P.H.U jarosław wiśniewski inowrocław p3zamosc.neostrada.pl paddy kelly palety pĂłwkowy pamela anderson pamela dunlap pampuslaan panasonic dmc-fz 10 panna panowie do towarzystwa pantofelki dziecięce Państwowa Wyższa Szkoła Zawodowa Nysa papUżki hodowla parafia Józefa Kraśnik Lubelski parafia św. Józefa Robotnika w Kraśniku parafiawieliszew park botaniczny Warszawa patologia wątroby cysta patron harcerzy patryk labudda@wp.pl pbsssanok.pl pc checkup pcstore PCUCool pedantised peggle pekao24 pensjonat sarna pensjonatsarna.eu/ perfumeria douglas perfumy faragami perfumy givenchi organza perspicacioushttp perykles petra PGNiG photoblog php.p; piaseczno piece.co piekarnia pod telegrafem piekarnie gams krakow pielgrzymki pierre ricaud pierś z kurczaka pierwszy biskup w Polsce pies pasterski pigtail girls piłka nożna na żywo w internecie piosenki piosenki o policji piosenki w strugach deszczu piotr sumara kraków piranha kody Pisuary pisy graficzne piwnica rajcow piwnica rajców pjatform racing2 PKO Bank Polski pkobp pkobp.pl pkp pkp.pl PKS GORZOW WLKP pks toruń PKWiU pl plamy plan cmentarza rakowic plan krakowa planeta ziemia planety układu słonecznego plaquette play plemiona plemiona.;pl plemiona.pl plemnik plemniki plen pley plus plus gsm plus gsm.pl plusgsm płyta nagrobna przygniotła 5-letniego chłopca płyta RMF FM - Muzyka Najlepsza Muzyka Pod Słońcem 2008 pnnsz po sąsiedzku.pl pobieranie muzyki poczta poczta o2 poczta wp poczta.fm poczta.interia.pl pocztowy24 podatek od nieruchomosci podatki.pl poddasza podlaska klasa wojewodzka podrywacze podrywaczki.pl podskarbi koronny podstrony podstronyghp film pogda pogoda pogoda długoterminowa pogoda w brukseli pogoda w moim mieście pogorzelica pojeby.xp.pl pojęcie jakości życia pojęcie jakości życia pojęcie jakości życia chortch pojęcie jakości życia chorych pokemony z chille POLFERIES police policja politechnika koszalińska politechnika łódzka inżynier dźwieku politechnika łódzka specjalność inżynier dźwieku politechnika wrocławska inżynier dźwieku polityka polmesilat polonia poloniainfo polsat polska polska w NATO polskie radio 1080 am polskie składy budowlane polskieradio/ programy polut połaczenia spoczynkowe pomiar eratostenesa pomorski futbol pompa paliwowa bmw e39 tds pończochy popsut poradnik domowy poradnik radomski poraz pierwszy wystawione dziady mickiewicza porno porno gay PORNOLIA portal internetowy o2 portel porwania dzieci posejdon poszkole poszkolposzkole.pl poszukuje panow do pracy w agencji towarzyskiej Powszechny Zakład Ubezpieczeń poznań pozycjonowanie linkfarm ppr praca w domu praca za granicą pracy prawa kobiet w meksyku prezydent zegarek price28-Oct-2008 primera division strzelcy principalvictoria printerjob proboscideans prochowice.pl prof. Stefan Bednarek program darmowy do sciagania filmow program do odzyskiwania zdięc program do odzyskiwania zdjęć program do projektowania program do rozliczenia schodów PROGRAM TELEWIZYJNY program telewizyjny na najblisze dni program tv program tvn programosy programy darmowe programy do tworzenia rington projektowanie stron internetowych projekty domow projekty domów projekty ogrodów proktolog prokuratura rejonowa w ostrołęce prolite E5115 Promar Łańcut promień żary pryskające bańki prywatne zdjecia gimnazjalistek przecinarki tasmowe Przedsiębiorstwo wielobranżowe filar sp.z o.o . Przedsiębiorstwo wielobranżowe filar sp.z o.o . Inowrocław Przedstawicielstwa w Europie Masterlease przedszkola przedszkole puchatkowo rybnik przeglądy techniczne maszyn i urządzeń przeglądy techniczne maszyn i urządzeń przeglądy techniczne maszyn i urządzeń przekonaia polityczne przekrwione oko przepis na ciasto kwiat wanili przepis na sos przepisy przewozy autokarowe przeznaczeni przychodnia lekarska medico legionowo przyczepy rolnicze przyjaciele - morgi i schlieri ps3 80G psb Przedsiębiorstwo wielobranżowe " FILAR" sp.z o.o . Inowrocław psie zaprzegi psie zaprzegi wikingowie psy psy haskie psycho dancig psycho dancing ptaki sikora bogatka pttk grudziądz publicystyka de pudelek pudelek.pl pudle miniaturki szczecin pudle miniaturki wzorzec rasy PUPCIE purmo puszyste PWSZ +Płock pzhgp strony internetowe oddzialow PZL P 11 Kobuz PZPN pzw pzw suwałki qgsrymuzyczne.pl qubo qya c1xnyoa r duyker r3r91hg0uaushxnyoa Radio kielce RADIO MARYJA radio wesołe trio radzyń podlaski rafal krolikowski rak jelita grubego ranczo pod brzozami randki randki dla niepelnosprawnych randki dla niepelnosprawnych randki dla niepelnosprawnych rapidshare rapidshare.pl raveonettes real realtek reczna.pl/forum red lake.e-sussex.sch.uk red tube red tube.com redtube redtube.com referat dla rodziców reforma programowa.men reg cleaner reklama reklama lat 50 reklamacje Remonty kanalizacji renalut master kiper 98r. renaut scenik repertuar kin repertuar kino replikami reportedly reporter reprodukcje restauracje w warszawie restrukturyzacja PKP resturacje w warszawie resultsaverred rianne rity rj11 rmf maxxx rmf.fm rmffm ro robot kuchenny philips roguebasin rokita marianna roksa roksa.pl rola branży w gospodarce narodowej rolina rolnych ronaldo luis nazario de lima rosja roska07@wp.pl rosklad pks rotycznyblog.pl rower rowerowy.com roxburyresource rozjazdy rozklad jazdy pkp rozklad jazdy pks bielsk podlaski rozkład rozkład 50 tczew ROZKłAD JAZDY MZK TORUń rozkład jazdy PKP rozkład jazdy pks rozkład kursów wodolotów szczecin/świnoujście rozkład pkp rozpoczęcie roku szkolnego rozszezenie mov różaniec rr5315a1 rss.kkozle@op.energiapro.pl rss.koźle@op.energiapro.pl RULE THE DANZA MUSIC rulesrule flouting rupia india rutkowska magdalena ruto rwner6j7k5o mgogwt33ag rwoja ciąża rządy autorytarne RZEBOJE.PL rzeczpospolita.pl rzeka silnica rzeka Silnica długośc jej rzeki polskie rzepak bigger rzyby halucynnogenne s s words s5n97scd s71links sa261 saet Safrane saldos salemyrtle salon bilardowy w Poznaniu salon citroena salon citroena warszawa SALONY FORDA salvador dali sama przez ciaze samochody samoloty samsonite spinner samsung omnia SAMSUNG SGH-ZM60 Sanatorium "ARKA - OMEGA Kołobzeg ul.Sułkowskiego 11. sandra bullock nago sanepid kołobrzeg sanetra a wątroba sanktuarium matki bożej bolesnej obory sataniści satindarpal saxon sc cheats wh scatti schemat alarmu tytan ds 200 schemat instalacji grzewczych scherzfragen schoter schudnij schwarzkopf schwefels screen.com.pl Scythe Andy Samurai Scythe Andy Samurai Master CPU Coole Scythe Andy Samurai Master CPU Viole seafight seafight skorki searchid 10 section1 3 sejm RP seks i erotyka pl seks po porodzie seksy SEKX BOMBA selectorsa selgros seminariach sendspace.pl sennik sephora sernik serwis casio serwis pack 2 seweryn magdziak sex sex darmowe filmy sex dupeczki galerie sex party sex planeta sex romans sex tv sex tvp.1 sex tvp.1pl sex.film.pl sex.pl sexplaneta sexplaneta.pl sextv1 sf sfatać sgsdbgfayubhsfsda shar pei shinod shoesproduct shukra siedlce silnik CDTI sincerity site:ekomuzeum.pl emotionalism site:elenemigocomun.net vicente site:forum.battlenet.pl tv polsat 22 site:pychotka.pl przetwory z tarniny site:stephendanko.com podcasts site:the-inquirer.net pcie site:www.elblag24.pl 10 z 40 site:www.geosta.pl/ nowoczesne technologie site:www.globaliza.com villaverde site:www.opony.com.pl 10 z 40 site:www.razem.waw.pl rozwiazania site:www.sokrates.lodz.pl/ biuro rachunkowe łódź site:www.woomer.pl www. oaza kampinos siteviewer skala pH skapiec skazany na śmierć skierniewice skin and wood skk polonia bytom skm skocz . pl / dużo taniej skoda skoda oktawia naprawa skorki tuning winamp skorki winamp tuning skowka.plkre skrzynia biegów golf III skrzynia biegów nissan maxima SKUBEL Skype slayer slownik polsko angielski słownik angielsko polski internetowy słownik angielsko-polski słownik online słownik on-line słupsk- gdańsk wrzeszcz sm6 24 smog smog.pl sms sms.tvp.pl. smsy na dobranoc snickers snikers sochaczew solarium solidarność koncert somfa rolety SONY DSLR - A200W opinie sony ericson Sony Ericson D750i aplikacje do Bluetooth sony ericsson sony eric